To był piękny lipcowy dzień,
jeden z takich, o których marzy się zimą. Szliśmy z mężem długą, piaszczystą
drogą bez odrobiny cienia. Upał dawał się we znaki. Wysiedliśmy z autobusu i szliśmy
około pół godziny w pełnym słońcu do naszego celu, domu moich rodziców.
Plecaki, chociaż małe, coraz bardziej ciążyły nam na plecach. W ustach zaschło.
Wreszcie na końcu naszej wędrówki droga opadła nieco w dół, gdzie poczuliśmy
kojący chłód rzeki szemrzącej z cicha wśród bezszelestnych drzew. Przeszliśmy
mostek i pokonaliśmy niewielkie wzniesienie, na szczycie którego stał niewielki
domek moich rodziców. Na podwórzu jako pierwszy powitał nas mój ulubieniec –
rudy kotek o imieniu Cętuś. Podbiegł i tulił się do naszych nóg. Jako Następne
powitały nas z radością bratanice, mama, tato i reszta rodziny. Zatrzymaliśmy
się w ogrodzie obok domu w cienistej altance, dziele mego zdolnego brata. Rozsiadłszy
się na wygodnych ławach delektowaliśmy się dniem. Upał tu nam nie dokuczał,
plecaki rzucone obok nie ciążyły. Nasze pragnienie zaspokoiliśmy zimnym
kompotem z wiśni przyniesionym przez mamę. Nie chciało się nam wchodzić do
domu. Mama śpiesznie wyniosła pierogi z jagodami, które polaliśmy dużą ilością
gęstej śmietany i posypaliśmy cukrem. Pychota! Do tego bratanica przyniosła
pyszny sernik ze świeżutkimi malinami. Smakował przepysznie. Wobec tak
smakowitego przyjęcia cieszyłam się, że wstąpiliśmy do spożywczaka po słodycze
dla rodziny. Wyciągnęliśmy z plecaka ulubione wyroby cukiernicze naszych
bratanic ku ich nieskrywanej radości. Bo nawet najlepsze domowe wypieki nie
zastąpią wyśmienitych Choco Markizów, Andrutów Kokosowych z Białą Czekoladą oraz
Kremisi Mafijnych Śmietankowo Cytrynowych Dr Gerarda. Gdy już rozdaliśmy
słodkie upominki nieśmiało zapytałam bratanicę – mistrzynię cukiernictwa, czy
zdradzi swój przepis na sernik z malinami. Moje opory były niepotrzebne,
ponieważ już po chwili trzymałam w rękach interesujący mnie przepis, z którym od
razu się zapoznałam:
Składniki: 10 dag masła, 4 łyżki
cukru, 25 dag ciasteczek owsianych, 1 kg półtłustego sera trzykrotnie
mielonego, 40 dag białej czekolady, łyżeczka ekstraktu waniliowego, 250 ml
kremówki, 2 łyżki żelatyny oraz 50 dag malin.
Sposób przygotowania: ciasteczka
owsiane drobno pokruszyć. Ugnieść z miękkim masłem i cukrem na jednolitą masę.
Masą wylepić dno tortownicy, mocno dociskając. Podpiec około 15 minut w 180
stopniach Celsjusza. Czekoladę rozpuścić w ciepłej wodzie i odstawić do
przestudzenia. Ubić kremówkę. Twaróg zmiksować z wystudzoną czekoladą i
ekstraktem waniliowym. Delikatnie wymieszać z ubitą kremówką. Pod koniec
wymieszać z żelatyną rozpuszczoną w minimalnej ilości wody. Na wystudzony spód
wyłożyć połowę masy serowej i nałożyć na niej warstwę malin. Przykryć pozostałą
masą serową i wstawić do lodówki do stężenia. 2 łyżki malin rozgnieść i
rozgotować z łyżką cukru żelującego. Polać tym brzegi schłodzonego sernika.
Górę udekorować świeżymi malinami.
Z pogrążenia w lekturze wyrwał
mnie nagły grzmot. To chmura burzowa zbliżała się z zawrotną prędkością.
Musieliśmy przerwać nasz sielankowy odpoczynek i ewakuować się do domu. Po
tamtej letniej chwili zostało wspomnienie i przepis na sernik z malinami
zachomikowany w szufladzie.