PRZYGOTOWANIA DO SYLWESTRA
Na niesamowitą sylwestrową noc Filip zabrał mnie do swoich przyjaciół. Impreza odbywała się w kameralnym gronie w jednym z domów na obrzeżach miasta. Wiedziałam tylko tyle, że jedną ze znanych mi par będą Tomek z Ewą. Od Ewki dowiedziałam się, że strój jest zupełnie dowolny, wiadomo, że wizytowy, ale swobodny. Oczywiście panikowałam z lęku przed tym jak wypadnę, jak zostanę przyjęta . To troszkę głupio brzmi, ale zależało mi na pozytywnym wrażeniu na przyjaciołach Filipa. Kilka dni przed zabawą sylwestrową wiecznie plotkowałyśmy z Ewą na temat ciuchów, butów, fryzury i makijażu. Koniecznie chciałam założyć biżuterie podarowaną mi przez Filipa w prezencie świątecznym. Właśnie z tego powodu wybór padł na jasno szarą sukienkę z leciutkiego, miękkiego materiału o prostym eleganckim kroju. Dekolt przy sukience jest ozdobiony delikatnym haftem w kolorze o ton ciemniejszym od sukienki. Mam pasujące do tego sandałki na wysokim obcasie i dekoracyjnie zdobioną torebkę. Całość ładnie uzupełnia wisior i kolczyki ze wspomnianego kompletu od Filipa, o ciekawej nazwie „Noc Kairu”. Moja fryzjerka upięła mi włosy wysoko, tworząc fantazyjnie wyglądającą konstrukcję. Efekt jej zabiegów był wprost powalający. Pięknie eksponował moją szyję i widoczną na niej biżuterię. Kosmetyczka zadbała o mój makijaż i paznokcie. Pozostało tylko odwieźć mojego psa do domu rodziców. Frodo panicznie boi się wystrzałów petard, z tego wiec powodu rzadko uczestniczyłam w zabawach sylwestrowych. Nie da się zupełnie ochronić go od przerażającego huku, ale da się go złagodzić. U rodziców mieszkających na wsi jest znacznie mniej tego typu atrakcji. Poza tym jak zawsze mogłam liczyć na pomoc rodziców, zarówno w sprawie opieki nad moim psem jak i na pomoc mamy w sprawach kulinarnych. Od Ewy dowiedziałam się, że co prawda został na imprezę zamówiony catering , ale o ciasto muszą zadbać same panie. Mama przygotowała w moim imieniu deser o uroczej nazwie „Chatka Puchatka”. Po ,co prawda, pysznych, ale ciężkich makowcach, piernikach i sernikach czas nadszedł na coś lżejszego. Wiem, że do zrobienia tego deseru moja mama użyła herbatników o wdzięcznej nazwie "petit beurre" firmy Dr Gerard. Wszystko wygląda bardzo apetycznie. Jestem przekonana, że smakować będzie wyśmienicie. Ewa obiecała przygotować już wcześniej wspomniany torcik śmietankowy z kolorowymi kawałkami galaretki na spodzie z krakersów. Ja ze swej strony dołożyłam jeszcze rurki waflowe, oczywiście z firmy Dr Gerard . Tak przygotowana mogłam zacząć najbardziej szaloną noc w roku.
Podaję przepis na wspomnianą „Chatkę Puchatka".
CHATKA PUCHATKA:
Składniki : 4 paczki herbatników
3 kostki twarogu
0,25 szklanki cukru
0,25 kostki masła
2 żółtka
cukier waniliowy
rodzynki (zaparzone we wrzącej wodzie).
Wykonanie :
Ser, cukier, masło wraz z cukrem waniliowym i żółtkami utrzeć na jednolitą masę.
Herbatniki zamoczyć w mleku - włożyć do mleka i zaraz wyjąć , żeby nie rozmiękły. Najlepiej na folii spożywczej ułożyć rząd pojedynczych herbatników, na to ułożyć przygotowaną masę twarogową z wyżej wymienionych składników i docisnąć go herbatnikami z dwóch stron tworząc trójkąt. Zawinąć w folię i odstawić do lodówki.
Smacznego!