piątek, 2 stycznia 2015

PRZYGOTOWANIA DO SYLWESTRA

PRZYGOTOWANIA DO SYLWESTRA
Na  niesamowitą sylwestrową  noc  Filip zabrał mnie do swoich przyjaciół.  Impreza odbywała się w kameralnym gronie w jednym z domów na obrzeżach miasta.  Wiedziałam tylko tyle, że jedną ze  znanych mi par będą  Tomek z Ewą. Od Ewki dowiedziałam się, że strój jest zupełnie dowolny, wiadomo, że wizytowy, ale swobodny. Oczywiście panikowałam z lęku przed tym jak wypadnę,  jak zostanę przyjęta . To troszkę głupio brzmi, ale zależało mi na pozytywnym wrażeniu na przyjaciołach Filipa. Kilka dni przed zabawą sylwestrową wiecznie plotkowałyśmy z Ewą na temat ciuchów, butów, fryzury i makijażu. Koniecznie chciałam założyć biżuterie podarowaną mi przez Filipa w prezencie świątecznym. Właśnie z tego powodu wybór padł na jasno szarą sukienkę z leciutkiego, miękkiego  materiału o prostym eleganckim kroju. Dekolt przy  sukience  jest ozdobiony delikatnym haftem w kolorze  o ton ciemniejszym  od sukienki. Mam pasujące do tego sandałki na wysokim obcasie i dekoracyjnie zdobioną torebkę. Całość ładnie uzupełnia wisior i kolczyki ze wspomnianego kompletu od Filipa, o ciekawej nazwie „Noc Kairu”. Moja fryzjerka  upięła mi włosy wysoko, tworząc fantazyjnie wyglądającą konstrukcję. Efekt  jej zabiegów był wprost powalający. Pięknie eksponował moją szyję i widoczną na niej biżuterię. Kosmetyczka zadbała o mój makijaż i paznokcie. Pozostało tylko odwieźć mojego psa do domu rodziców. Frodo panicznie boi się wystrzałów petard, z tego wiec powodu rzadko uczestniczyłam w zabawach sylwestrowych. Nie da się zupełnie ochronić  go od przerażającego huku, ale da się go złagodzić. U rodziców mieszkających na wsi jest znacznie mniej tego typu atrakcji. Poza tym jak zawsze mogłam liczyć na pomoc rodziców, zarówno w sprawie opieki nad moim psem jak i na pomoc mamy w sprawach kulinarnych. Od Ewy dowiedziałam się, że co prawda został na imprezę zamówiony catering , ale  o ciasto muszą zadbać same panie. Mama  przygotowała w moim imieniu deser o uroczej nazwie „Chatka Puchatka”. Po ,co prawda, pysznych, ale ciężkich makowcach, piernikach i sernikach czas nadszedł na coś lżejszego. Wiem, że do zrobienia  tego deseru moja mama użyła herbatników o wdzięcznej nazwie  "petit  beurre" firmy Dr Gerard. Wszystko wygląda  bardzo apetycznie. Jestem przekonana, że smakować będzie wyśmienicie. Ewa  obiecała przygotować  już wcześniej wspomniany torcik śmietankowy z kolorowymi kawałkami  galaretki na spodzie z krakersów. Ja ze swej strony dołożyłam jeszcze rurki waflowe, oczywiście z firmy Dr Gerard . Tak  przygotowana mogłam zacząć najbardziej szaloną noc w roku. 
Podaję  przepis na wspomnianą „Chatkę Puchatka".
                              
CHATKA  PUCHATKA:

Składniki : 4 paczki herbatników
 3 kostki twarogu
 0,25 szklanki cukru
 0,25 kostki masła
 2 żółtka
 cukier waniliowy
 rodzynki (zaparzone we wrzącej wodzie).
Wykonanie :
Ser, cukier, masło wraz z cukrem waniliowym i żółtkami utrzeć na jednolitą masę.
Herbatniki zamoczyć w mleku - włożyć do mleka i zaraz wyjąć , żeby nie rozmiękły. Najlepiej na folii spożywczej ułożyć rząd  pojedynczych herbatników, na to ułożyć przygotowaną masę  twarogową z wyżej wymienionych składników  i  docisnąć go herbatnikami z dwóch stron tworząc trójkąt. Zawinąć w folię i odstawić do lodówki.

Smacznego!