Witam Was
drodzy Czytelnicy. Mimo mojego młodego wieku naszła mnie refleksja, że człowiek
całe życie się uczy. I nie chodzi tylko o mnie, ale o moich bliskich. Myślę o
mojej Mamie i Teściowej, które postanowiły dołączyć do rodziny internautów. I dopięły
swego. Dodam skromnie, że miałem w tym swój udział. Zostałem Cochem. Podpisując
aneks do umowy z firmą telekomunikacyjną w promocji otrzymałem dwa tablety z Internetem.
Osobiście uznałem, że dwa to za dużo, więc jeden udostępniłem Teściowej. Okazało
się, że bardzo chętnie podjęła wyzwanie związane z nowinkami technologicznymi. Poprosiła
mnie bym ją pouczył. Zgodziłem się i gdy poszedłem zostałem przywitany
ciastkami „Pryncypałki classic family”, ciekawe skąd wiedziała, że lubię
słodycze firmy „dr Gerard”. Lekcji udzieliłem może z trzy a uczennica wlot
łapała. I zawsze witały mnie ciastka takie jak „Mafijne Black” czy „Kabaretki
śmietankowe”. W tym momencie jest posiadaczem nie tylko tabletu, ale również
laptopa. I znowu potrzebowała kilku lekcji działania myszą lub touchpad. Udało mi
się przekonać ją do założenia bankowego konta internetowego i robienia
płatności elektronicznych. Teściowa jest kobietą po sześćdziesiątce, więc
przyzwyczajona była, że to listowy przynosi emeryturę. Jednak podążyła z duchem
czasu i opanowała płatności kartą i zakupy w Internecie. I wszystko odbywa się
w towarzystwie moim i „dr Gerard-a”. Drugą osobą opisywaną przeze mnie jest
moja Mama. Jest to osoba po sześćdziesiątce i brakuje jej pół roku do
emerytury. W tym momencie jest użytkownikiem dobrej klasy smartfonu i drugiego
już laptopa. Pierwszy komputer dostała w spadku po siostrzeńcu, i „wpadła”. Każdego
dnia sprawdza facebooka zamiast horoskopu w papierowej gazecie. Udostępnia zdjęcia,
przesyła maile i jest zawsze na bieżąco z wiadomościami z kraju i ze świata.
Mamie też odrobinę pomogłem, w nauce. Dużym ułatwieniem dla użytkowników
komputerów są skróty klawiaturowe, więc wydrukowałem moim uczennicom ściągę. I tak
naprawdę to nie wiem czy chodziłem tłumaczyć obsługę kompa czy pojeść sobie np.
„Rurkę waflową MILK CHOCO” lub inne smakołyki. Podobnie było przy wyborze
telefonu, Mama uznała, że nie ma na rynku fajnych telefonów z klawiszami i
przyszła pora na smartfona. I jak powiedziała tak zrobiła, zaprosiła mnie do
domu i kazała wyszukać dla siebie czegoś FAJNEGO, z dobrym aparatem, dużą
pamięcią i dobrym procesorem. Oczywiście „dr Gerard” czekał już na stole w towarzystwie
pachnącej kawy. A gdy dostała już, co chciała to musiałem założyć Mamie gmail –
a i skonfigurować jej sprzęt. Ponownie prosiła mnie o pomocy, gdy uznała, że
jej stary lapek jest za wolny i za słaby. Tłumaczyła, że wnuki nie mogą grać w
ulubione gry. Co miałem zrobić, przejrzałem ulotki sklepów ze sprzętem
porównałem z cenami w Internecie i dokonaliśmy zakupu. Teraz dzieci mogą grać
nawet w FIFA 15. A Babcia została użytkownikiem Windows 8.1. I ma
nowocześniejsze oprogramowanie niż ja. Mogę tylko dodać uczeń przerósł mistrza.
Pozdrawiam