W domu
mojego znajomego ciągle odbywają się jakieś imprezy. Cała jego rodzina prowadzi
bardzo ożywione kontakty towarzyskie. Prawie każdego dnia coś się u nich
dzieje. Wieczorami głośna muzyka niesie się po wszystkich piętrach, a przez
ściany słychać podniesione i często roześmiane głosy. Pozostałym lokatorom
trochę te nocne eskapady zaczynają już przeszkadzać.
Kowalscy
byli raczej porządną rodziną. Jednak od jakiegoś czasu coś zaczęło się u nich zmieniać. Najprawdopodobniej
stało się to za przyczyną spadku, który otrzymali po bogatym dziadku. Wcześniej nie byli
dobrze sytuowani. Ciągle brakowało im pieniędzy, żyli dosyć skromnie, nie mogli
więc pozwolić sobie na żadne szaleństwa. Ledwo wiązali koniec z końcem. Nie
było mowy o
jakichkolwiek rozrywkach. Całą rodzinę utrzymywał tylko pan Roman, za nieduże
pieniądze pracował w wodociągach. Jego żona Beata zajmowała się dwojgiem dzieci.
Mieszkał jeszcze z nimi jej brat Darek, który również nie pracował. Ponieważ
kilka lat przebywał w zakładzie karnym miał duże problemy z zatrudnieniem. Byli więźniowie
bardzo często doświadczają stygmatyzacji, która zwykle przejawia się
trudnościami w znalezieniu pracy.
Siostra
byłego więźnia chcąc mu pomóc przyjęła go pod swój dach. Za ten gest wsparcia
odwdzięczał się jej jak tylko potrafił. Przede wszystkim zawsze robił zakupy,
zajmował się dziećmi w domu i poza nim. Codziennie chodził z nimi ma plac
zabaw, zabierał je do kina, na basen i do wielu innych miejsc. Trzeba przyznać,
że umiał zająć się dziećmi, które rzeczywiście bardzo go polubiły . Mężczyzna
także miał do nich słabość. Jeśli udało mu się zarobić jakieś pieniądze,
najczęściej wydawał je na swoich siostrzeńców. Przeważnie kupował im słodycze. Adaś i Piotruś
uwielbiali produkty DR GERARDA. Dlatego wujek starał się, aby w domu nigdy ich
nie brakowało. Każdy z
chłopców miał swoje ulubione produkty. Młodszemu wyjątkowo smakowały KREMISIE I
PAŁECZKI KREMOWE MORELOWE. Natomiast dla starszego faworytem były KABARETKI ŚMIETANKOWE
I ANDRUTY KOKOSOWE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ.
Ostatnio
gdy rodzina Kowalskich niespodziewanie się wzbogaciła słodycze DR GERARDA na dobre zagościły w ich domu.
Obserwując
z okna często widzę jak dzieci pomagając opróżniać bagażnik nowego samochodu
wyciągają duże kartony, pełne słodyczy DR GERARDA. Niosą je na rękach z wielką dumą i
radością. Po drodze, idąc do
domu częstują nawet znajome dzieci i
starszych sąsiadów. Wszyscy nasi sąsiedzi znają już te produkty, zajada się
nimi cała kamienica. W
minioną sobotę, kiedy Kowalscy znowu urządzili przyjęcie inni lokatorzy nie byli tym zachwyceni.
Głośna biesiada przedłużyła się do białego rana. Kowalscy już po raz kolejny
zakłócili spokój mieszkańcom naszego domu. W odpowiedzi na skargę złożyli
wszystkim wiarygodną obietnicę poprawy, a w ramach przeprosin po sąsiadach rozeszły się słodycze DR GERARDA. Do mnie trafił TORCIK
C-MOLL ORZECHOWY. Nigdy wcześniej go nie jadłam. Faktycznie te wyroby są
doskonałe.