wtorek, 6 stycznia 2015

PRZEPROSINY



W domu mojego znajomego ciągle odbywają się jakieś imprezy. Cała jego rodzina prowadzi bardzo ożywione kontakty towarzyskie. Prawie każdego dnia coś się u nich dzieje. Wieczorami głośna muzyka niesie się po wszystkich piętrach, a przez ściany słychać podniesione i często roześmiane głosy. Pozostałym lokatorom trochę te nocne eskapady zaczynają już przeszkadzać.
Kowalscy byli raczej porządną rodziną. Jednak od jakiegoś czasu coś zaczęło się        u nich zmieniać. Najprawdopodobniej stało się to za przyczyną spadku, który otrzymali       po bogatym dziadku. Wcześniej nie byli dobrze sytuowani. Ciągle brakowało im pieniędzy, żyli dosyć skromnie, nie mogli więc pozwolić sobie na żadne szaleństwa. Ledwo wiązali koniec z końcem. Nie było mowy                    o jakichkolwiek rozrywkach. Całą rodzinę utrzymywał tylko pan Roman, za nieduże pieniądze pracował w wodociągach. Jego żona Beata zajmowała się dwojgiem dzieci. Mieszkał jeszcze z nimi jej brat Darek, który również nie pracował. Ponieważ kilka lat przebywał w zakładzie karnym miał duże problemy                z zatrudnieniem. Byli więźniowie bardzo często doświadczają stygmatyzacji, która zwykle przejawia się trudnościami w znalezieniu pracy.
Siostra byłego więźnia chcąc mu pomóc przyjęła         go pod swój dach. Za ten gest wsparcia odwdzięczał się jej jak tylko potrafił. Przede wszystkim zawsze robił zakupy, zajmował się dziećmi w domu i poza nim. Codziennie chodził z nimi ma plac zabaw, zabierał je do kina, na basen i do wielu innych miejsc. Trzeba przyznać, że umiał zająć się dziećmi, które rzeczywiście bardzo go polubiły . Mężczyzna także miał do nich słabość. Jeśli udało       mu się zarobić jakieś pieniądze, najczęściej wydawał je na swoich siostrzeńców. Przeważnie kupował                im słodycze. Adaś i Piotruś uwielbiali produkty DR GERARDA. Dlatego wujek starał się, aby w domu nigdy ich nie brakowało. Każdy               z chłopców miał swoje ulubione produkty. Młodszemu wyjątkowo smakowały KREMISIE I PAŁECZKI KREMOWE MORELOWE. Natomiast dla starszego faworytem były KABARETKI ŚMIETANKOWE I ANDRUTY KOKOSOWE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ.
Ostatnio gdy rodzina Kowalskich niespodziewanie się wzbogaciła słodycze             DR GERARDA        na dobre zagościły w ich domu.
Obserwując z okna często widzę jak dzieci pomagając opróżniać bagażnik nowego samochodu wyciągają duże kartony, pełne słodyczy DR GERARDA. Niosą je               na rękach z wielką dumą i radością.         Po drodze, idąc do domu  częstują nawet znajome dzieci i starszych sąsiadów. Wszyscy nasi sąsiedzi znają już te produkty, zajada się nimi cała kamienica.                 W minioną sobotę, kiedy Kowalscy znowu urządzili przyjęcie  inni lokatorzy nie byli tym zachwyceni. Głośna biesiada przedłużyła się do białego rana. Kowalscy już po raz kolejny zakłócili spokój mieszkańcom naszego domu. W odpowiedzi na skargę złożyli wszystkim wiarygodną obietnicę poprawy, a w ramach przeprosin  po sąsiadach rozeszły się  słodycze              DR GERARDA. Do mnie trafił TORCIK C-MOLL ORZECHOWY. Nigdy wcześniej go nie jadłam. Faktycznie te wyroby są doskonałe.