Już od dawna nie
widziałam się z moją koleżanką Elą. Zatęskniłam za nią i naszymi długimi
rozmowami. Postanowiłam, że zadzwonię do niej. Była niedziela więc ani ona ani
ja nie pracowałyśmy. Głos w słuchawce był wesoły, po kilku słowach Ela
powiedziała żebym do niej przyjechała. Zjadłam śniadanie , ubrałam się i poszłam
do garażu po samochód. Po drodze postanowiłam wstąpić do sklepu na małe zakupy.
Kiedy plątałam się pomiędzy regałami ze słodyczami, wpadłam na pomysł by kupić
coś słodkiego dla Eli. Wpadły mi w oko słodycze ,,Dr Gerarda’’. Wybór był nie mały. Nie mogłam się
zdecydować na co ona i przy okazji ja mam ochotę. W końcu do koszyka włożyłam andruty
z mleczną czekoladą. Pomyślałam ze to wystarczy. Jeszcze się rozejrzałam po
produktach i wróciłam do auta. Po dziesięciu minutach byłam już pod domem Eli.
Przywitała mnie z uśmiechem na twarzy, cała błyszczała. Zastanawiałam się co
mogło to spowodować. Już po chwili wiedziałam wszystko. Dziś organizowała u
siebie małe przyjęcie. Zaprosiła kilku znajomych, których ja tez znałam. Byłam
zaskoczona, ale też się ucieszyłam bo dawno w takim gronie nie mieliśmy już okazji
posiedzieć. Wręczyłam jej andruty, Ela się uśmiechnęła i powiedziała że to są
jej ulubione. Jak się okazało ona tez kupuje produkty tej firmy. Na stole leżały
już rurki waflowe, a na środku ławy stał torcik orzechowy. Koleżanka
zaproponowała kawę, i zaczęliśmy się wspólnie świetnie bawić. Popijając kawę i
jedząc ciasteczka, czas nam szybko mijał. Nie zauważyłam że zrobiło się tak późno,
ale nikt z nas nie miał ochoty jeszcze wracać do swoich domów. Ela zaproponowała, byśmy pooglądali zdjęcia, z naszego
okresu szkolnego. Albumów miała kilka, miło było oglądać siebie i znajomych
ileś lat temu. Wspominaliśmy i śmialiśmy się do łez. Ela cały czas donosiła to
wafelki, to rurki. Nie mieliśmy już miejsca na ich zjedzenie, ale bardzo nas
kusiły. Wiec znikały ,talerz za talerzem. Kiedy spojrzałam na zegarek okazało
się ze jest już około północy. A jutro przecież trzeba wstać do pracy. Zaczęliśmy
wszyscy pomału się zbierać. Umawiając się na kolejny raz u mnie w domu. Już
miałam plany co do zakupów. Wiedziałam co będzie gościć na moim skromnym stole.
Na pewno wspaniałe wyroby ..Dr Gerard’’.