wtorek, 16 grudnia 2014

Ciasteczka na przyjęciu

Już od dawna nie widziałam się z moją koleżanką Elą. Zatęskniłam za nią i naszymi długimi rozmowami. Postanowiłam, że zadzwonię do niej. Była niedziela więc ani ona ani ja nie pracowałyśmy. Głos w słuchawce był wesoły, po kilku słowach Ela powiedziała żebym do niej przyjechała. Zjadłam śniadanie , ubrałam się i poszłam do garażu po samochód. Po drodze postanowiłam wstąpić do sklepu na małe zakupy. Kiedy plątałam się pomiędzy regałami ze słodyczami, wpadłam na pomysł by kupić coś słodkiego dla Eli. Wpadły mi w oko słodycze ,,Dr  Gerarda’’. Wybór był nie mały. Nie mogłam się zdecydować na co ona i przy okazji ja mam ochotę. W końcu do koszyka włożyłam andruty z mleczną czekoladą. Pomyślałam ze to wystarczy. Jeszcze się rozejrzałam po produktach i wróciłam do auta. Po dziesięciu minutach byłam już pod domem Eli. Przywitała mnie z uśmiechem na twarzy, cała błyszczała. Zastanawiałam się co mogło to spowodować. Już po chwili wiedziałam wszystko. Dziś organizowała u siebie małe przyjęcie. Zaprosiła kilku znajomych, których ja tez znałam. Byłam zaskoczona, ale też się ucieszyłam bo dawno w takim gronie nie mieliśmy już okazji posiedzieć. Wręczyłam jej andruty, Ela się uśmiechnęła i powiedziała że to są jej ulubione. Jak się okazało ona tez kupuje produkty tej firmy. Na stole leżały już rurki waflowe, a na środku ławy stał torcik orzechowy. Koleżanka zaproponowała kawę, i zaczęliśmy się wspólnie świetnie bawić. Popijając kawę i jedząc ciasteczka, czas nam szybko mijał. Nie zauważyłam że zrobiło się tak późno, ale nikt z nas nie miał ochoty jeszcze wracać do swoich domów. Ela  zaproponowała, byśmy pooglądali zdjęcia, z naszego okresu szkolnego. Albumów miała kilka, miło było oglądać siebie i znajomych ileś lat temu. Wspominaliśmy i śmialiśmy się do łez. Ela cały czas donosiła to wafelki, to rurki. Nie mieliśmy już miejsca na ich zjedzenie, ale bardzo nas kusiły. Wiec znikały ,talerz za talerzem. Kiedy spojrzałam na zegarek okazało się ze jest już około północy. A jutro przecież trzeba wstać do pracy. Zaczęliśmy wszyscy pomału się zbierać. Umawiając się na kolejny raz u mnie w domu. Już miałam plany co do zakupów. Wiedziałam co będzie gościć na moim skromnym stole. Na pewno wspaniałe wyroby ..Dr Gerard’’.