wtorek, 30 grudnia 2014

POKAZ Z DEGUSTACJĄ



Moi rodzice odkąd przeszli na emeryturę, zamiast odpoczywać w domowym zaciszu, często wychodzili z domu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dość często, przynajmniej co kilka tygodni przynosili do domu przeróżne przedmioty, mniej lub bardziej użyteczne. Wśród nich znajdowały się poduszki, nakładki na krzesła, serwetki, kolorowe kubki, obrazki i tym podobne. W domu zaczynało już brakować miejsca. Aby te wszystkie rzeczy pomieścić. Zastanawiałam się tylko, skąd oni przynoszą te rzeczy. Czy dostają je od znajomych, czy też kupują na różnych bazarach bądź wyprzedażach. Chociaż te ostatnie stwierdzenie było mało prawdopodobne, zbyt dobrze znam swoich rodziców. Wiem, iż nie należą do zakupoholików.                                                                       
Pewnego dnia nie wytrzymałam i zapytałam wprost. Odpowiedź była bardzo zwyczajna. Powiedzieli tak:
Dziecko, dostajemy zaproszenia od wielu firm, które podczas spotkań w domach, czy lokalach prezentują swoje wyroby. Każdy uczestnik, który przyjdzie na takie spotkanie otrzymuje prezent. Pomyślałam sobie, że skoro to ich interesuje, nie mam nic przeciwko.
Tymczasem któregoś dnia także w mojej skrzynce pocztowej znalazło się zaproszenie                  na degustację kuchni staropolskiej, przy okazji promującej produkty DR GERARDA. Należę do osób, które lubią gotować, kuchnia jest moją pasją. Znajomi przychodząc do nas zawsze z zaciekawieniem oczekują na przyrządzane przeze mnie obiady, sałatki i desery. Mimo, iż sceptycznie podchodzę           do tego typu zaproszeń, tym razem postanowiłam skorzystać z tej okazji i sama przekonać się,             czy rzeczywiście jest tam tak miło i sympatycznie, jak opowiadają rodzice.
Restauracja, w której miało odbyć się to spotkanie należała do renomowanych lokali, o wysokim standardzie usług. Nigdy z mężem nie odwiedzałam takich miejsc, toteż nadarzyła się           ku temu świetna okazja. Zamiast siedzieć i nudzić się w domu, być może czegoś się nauczę, a może będzie to też sposobność do poznania nowych, ciekawych ludzi.
Po dotarciu na miejsce zostaliśmy miło zaskoczeni, ponieważ przy wejściu do sali stał młody, naprawdę elegancko ubrany mężczyzna, który witał przybywających gości, a następnie wskazywał odpowiednie miejsce przy stoliku. Salon, w jakim się znaleźliśmy urzekł mnie swoim wystrojem.       Na oknach wisiały pięknie upięte firanki, a po bokach lambrekiny. Lampki wiszące na ścianach, obrazy i inne wyjątkowo ładne dekoracje nadawały ciepła i uroku temu miejscu. Stoliki nakryte gustowną zastawą, po środku małe bukieciki. Na piętrowych patenach znajdowały się smakołyki, między innymi KRAKERSY CEBULOWE, paluszki i wafelki.
Naturalnie na początku zostały zaprezentowane naczynia,       a później zaczęto przygotowywać potrawy. Muszę przyznać, że obiad smakował wyśmienicie. Na koniec spotkania każdy uczestnik dostał oczywiście małą paczuszkę, w której znajdowały się BISZKOPCIKI JAŚKI MORELOWE. Jednak najbardziej zachwycił mnie podany TORCIK C – MOLL ORZECHOWY, lekki, rozpływający się      w ustach.
Całe spotkanie uznałam za bardzo udane, być może teraz zacznę razem z rodzicami chodzić na tego typu pokazy z degustacją.