Zbliżały się wakacje, a więc także dzień moich urodzin.
Chciałam go spędzić inaczej niż zwykle. Zastanawiałam się, jak mogę go
zaplanować. Nie miałam ochoty na imprezę w domu. Wszystkie przygotowania
zabierały zbyt dużo czasu, to bardzo mnie zniechęcało. Zakupy, sprzątanie,
pieczenie i gotowanie.
Postanowiłam więc, że w tym roku musi być wyjątkowo. Okrągłą
rocznicę trzeba przecież dobrze zapamiętać. Pomysłów mi nie brakowało, ale
trzeba było wybrać tylko jeden.
W rezultacie w dzień moich urodzin zabrałam trzy swoje
koleżanki nad morze. Dziewczyny dawno nie były na plaży, więc ten plan bardzo im
się spodobał. Długo wybierałyśmy miejscowość, do której się udamy, jednak w
końcu postawiłyśmy na Ustkę. Żadna z nas jeszcze nigdy tam nie była, toteż
uznałyśmy, że to będzie najbardziej odpowiednie miejsce.
Kiedy nadszedł dzień wyjazdu pogoda była naprawdę piękna.
Zabrałyśmy ze sobą trochę jedzenia i na wszelki wypadek coś ciepłego do
ubrania. Wieczorem mogło przecież zrobić się chłodniej. Nie zapomniałyśmy oczywiście o
słodyczach DR GERARDA, które podjadałyśmy przez całą drogę. Beata nie umiała
ukryć swojej radości, kiedy zobaczyła BISZKOPCIKI MORELOWE. Z kolei Marta z Anetą ucieszyły się, że były
jeszcze KREMISIE. Dzięki słodyczą DR GERARDA cała podróż minęła nam w
atmosferze świetnych humorów.
Gdy dotarłyśmy do Ustki, wszystkie dziewczyny od razu
zachwyciły się tym miejscem. Pierwsze kroki skierowałyśmy na plażę, gdzie
spędziłyśmy prawie cztery godziny. Tego dnia było niezwykle gorąco.
Odpoczywałyśmy na leżakach, korzystając ze słońca. Temperatura była naprawdę
wysoka, zaopatrzyłyśmy się zatem w napoje chłodzące. Około południa zaprosiłam
koleżanki na dobry obiad. Posiłek rzeczywiście okazał się wyśmienity,
grillowana karkówka rozpływała się nam w ustach. Wszystko wyglądało świeżo i
apetycznie. Po obiedzie poszłyśmy na mrożoną kawę. Usiadłyśmy w cieniu, pod parasolami, było
naprawdę miło i przyjemnie. Potem przeniosłyśmy się na promenadę. Tam
obserwując przechodzących ludzi, karmiłyśmy gołębie. Na promenadzie zrobiłyśmy
też małe zakupy, okazało się, że pasaż handlowy był dosyć dobrze zaopatrzony.
Ponieważ moje koleżanki miały jeszcze ochotę na coś
słodkiego, zaproponowałam im ANDRUTY Z MLECZNĄ CZEKOLADĄ. Jadłyśmy je ze
smakiem, spacerując brzegiem morza po plaży. Cieszyłyśmy się przy tym, jak małe
dzieci. Ten wyjątkowy dzień zakończyłyśmy rejsem po morzu. Marta i Aneta po raz
pierwszy płynęły statkiem. To były dla nas niesamowite przeżycia. Oparte o
burtę statku, podziwiałyśmy zachód słońca. Morze nie było tego dnia wzburzone.
Lekki wiatr rozwiewał nasze włosy, a my patrząc na bezchmurne niebo chrupałyśmy
KRAKERSY CEBULOWE. Czułyśmy się jak w raju, chciałyśmy wtedy, żeby zatrzymał
się czas. Na pokładzie statku koleżanki wręczyły mi prezent. Wybrały naprawdę
świetny moment. Byłam bardzo wzruszona.
Wieczorem zrobiło się już dużo chłodniej, mimo to nie
chciało się wracać do domu. Wyjazd do Ustki dostarczył nam wielu
niezapomnianych wrażeń, obiecałyśmy sobie, że kiedyś jeszcze tam wrócimy.