sobota, 27 grudnia 2014

WYJĄTKOWE URODZINY



Zbliżały się wakacje, a więc także dzień moich urodzin. Chciałam go spędzić inaczej niż zwykle. Zastanawiałam się, jak mogę go zaplanować. Nie miałam ochoty na imprezę w domu. Wszystkie przygotowania zabierały zbyt dużo czasu, to bardzo mnie zniechęcało. Zakupy, sprzątanie, pieczenie i gotowanie.
Postanowiłam więc, że w tym roku musi być wyjątkowo. Okrągłą rocznicę trzeba przecież dobrze zapamiętać. Pomysłów mi nie brakowało, ale trzeba było wybrać tylko jeden.
W rezultacie w dzień moich urodzin zabrałam trzy swoje koleżanki nad morze. Dziewczyny dawno      nie były na plaży, więc ten plan bardzo im się spodobał. Długo wybierałyśmy miejscowość, do której się udamy, jednak w końcu postawiłyśmy na Ustkę. Żadna z nas jeszcze nigdy tam nie była, toteż uznałyśmy, że to będzie najbardziej odpowiednie miejsce.
Kiedy nadszedł dzień wyjazdu pogoda była naprawdę piękna. Zabrałyśmy ze sobą trochę jedzenia          i na wszelki wypadek coś ciepłego do ubrania. Wieczorem mogło przecież zrobić się chłodniej.             Nie zapomniałyśmy oczywiście o słodyczach DR GERARDA, które podjadałyśmy przez całą drogę. Beata nie umiała ukryć swojej radości, kiedy zobaczyła BISZKOPCIKI MORELOWE. Z kolei Marta              z Anetą ucieszyły się, że były jeszcze KREMISIE. Dzięki słodyczą DR GERARDA cała podróż minęła nam w atmosferze świetnych humorów.
Gdy dotarłyśmy do Ustki, wszystkie dziewczyny od razu zachwyciły się tym miejscem. Pierwsze kroki skierowałyśmy na plażę, gdzie spędziłyśmy prawie cztery godziny. Tego dnia było niezwykle gorąco. Odpoczywałyśmy na leżakach, korzystając ze słońca. Temperatura była naprawdę wysoka, zaopatrzyłyśmy się zatem w napoje chłodzące. Około południa zaprosiłam koleżanki na dobry obiad. Posiłek rzeczywiście okazał się wyśmienity, grillowana karkówka rozpływała się nam w ustach. Wszystko wyglądało świeżo i apetycznie. Po obiedzie poszłyśmy na mrożoną kawę. Usiadłyśmy            w cieniu, pod parasolami, było naprawdę miło i przyjemnie. Potem przeniosłyśmy się na promenadę. Tam obserwując przechodzących ludzi, karmiłyśmy gołębie. Na promenadzie zrobiłyśmy też małe zakupy, okazało się, że pasaż handlowy był dosyć dobrze zaopatrzony.
Ponieważ moje koleżanki miały jeszcze ochotę na coś słodkiego, zaproponowałam im ANDRUTY            Z MLECZNĄ CZEKOLADĄ. Jadłyśmy je ze smakiem, spacerując brzegiem morza po plaży. Cieszyłyśmy się przy tym, jak małe dzieci. Ten wyjątkowy dzień zakończyłyśmy rejsem po morzu. Marta i Aneta po raz pierwszy płynęły statkiem. To były dla nas niesamowite przeżycia. Oparte o burtę statku, podziwiałyśmy zachód słońca. Morze nie było tego dnia wzburzone. Lekki wiatr rozwiewał nasze włosy, a my patrząc na bezchmurne niebo chrupałyśmy KRAKERSY CEBULOWE. Czułyśmy się jak w raju, chciałyśmy wtedy, żeby zatrzymał się czas. Na pokładzie statku koleżanki wręczyły mi prezent. Wybrały naprawdę świetny moment. Byłam bardzo wzruszona.
Wieczorem zrobiło się już dużo chłodniej, mimo to nie chciało się wracać do domu. Wyjazd do Ustki dostarczył nam wielu niezapomnianych wrażeń, obiecałyśmy sobie, że kiedyś jeszcze tam wrócimy.