„Do Siego Roku”,
rozumiem, że po Świętach powinienem pisać o nowym roku, ale nie, ja mam inny
pomysł, napiszę o ostatkach, czyli „Śledziku”. Jest to i miły i niemiły dzień. Z
jednej strony pretekst do spotkania z przyjaciółmi na tak zwaną lornetę z
meduzą a z drugiej koniec karnawału. Spotykamy się tradycyjnie w cztery pary
plus dzieci. Łącznie jakieś piętnaście osób. Przed imprezą musimy podzielić się
zakupami i przygotowaniem jedzenia. Jedno jest pewne dzieciom musimy kupić
przysmaki firmy „dr Gerard”, bo są najlepsze, a dla dorosłych upieczemy z żoną
3bita. Do popicia kupimy jakiś napój, który trzeba wstrząsnąć nie mieszać a dla
panów jakiegoś Kompozytora w płycie albo nazwę skandynawskiego państwa. Wybrałem
się na zakupy, Smakowity Fryderyk wpadł mi do koszyka potem odszukałem „Mafijne
Choco” i „Pryncypałki Kokos” dla dzieci. Pani przy kasie zwróciła uwagę na moje
zakupy i uznała, że mam wyrafinowany smak. Chodziło jej o ciastka, poleciła mi
również „YES! z czarnuszką”. Dodała, że czarnuszka to roślina mająca
właściwości lecznicze i że może będę potrzebował lekarstwa w Środę popielcową. W
domu uszykowaliśmy wszystko do placka
Składniki:
- 7 opakowań herbatników „Petit beurre”
- 0,5 litra mleka
- 1 puszka mleka kondensowanego – słodzone (gotować przez 3 godziny)
- 1 śnieżkę
- 200 ml śmietanki 18 %
- 0,5 palmy
- 2 budynie waniliowe
Do spotkania doszło u znajomych, dzieci nie mogły doczekać
się. Nie wiem czy wizyty u kolegów czy ciastek „dr Gerarda”. Gdy doszliśmy na
miejsce, wszyscy już byli dzieci miały już umorusane buźki a dorośli uszykowali
stoły. Były sałatki, kiełbaski, ogórki na zakąskę i Śledzik z octu i lorneta z
meduzą. W oddali dochodziły dźwięki muzyki. Nie mogły być zbyt głośne, byśmy
słyszeli nasze pociechy. Zgromadzeni i dorośli i dzieci tańczyliśmy przy
Kaczuchach hicie z lat 80 tych, a ulubionej piosence mojej córki. W chwili
odpoczynku opowiedziałem o Pani ze sklepu i jej opowieści o herbatnikach „YES!”,
okazało się, że znajomi znali już możliwości i smak tych ciastek i przyznali
rację tej kobiecie. Jednak zabawa i tańce były w dawce bezpiecznej dla zdrowia
i rano nikt nie musiał się leczyć. Tylko dzieci skarżyły się na ból brzuszka a
na to pomogła ciepła herbata i kawałek chleba.