Dzień dobry
internauci. Na początku tego tygodnia moja czteroletnia córeczka przyniosła z przedszkola
kartkę od Pań Wychowawczyń. Drodzy rodzice proszę na czwartek przygotować dla
dziecka nakrycie głowy np. czepek oraz fartuszek kucharski. Będziemy przygotowywać
słodkie desery. Proszę też przynieść odrobinę białego sera, trochę cukru i do
wyboru „Petit beurre” lub „Yes!” z cynamonem lub jak kot woli z sezamem. Dobrze
się składa, że moja żona jest po szkole odzieżowej i sprawia jej ogromną radość
szycie dla naszych dzieci. Więc wieczorem z szafy wyciągnęła biały atłas i
wykroiła piękną „budyniówkę” czyli stercząca czapkę kucharza oraz fartuszek. Ja
oczywiście wziąłem na siebie zakupy. Aby nie popełnić gafy odnalazłem przepis
na chatkę Puchatka, bo to mieli robić i wybrałem się na zakupy. A przepis mówił,
że:
Rozłożyć
na desce folię aluminiową i ułożyć Petit beurre lub Yes!, tak, aby utworzyły prostkokąt,
3 na 5 ciastek. Utrzeć ze sobą ser, masło i cukier puder i waniliowy. Do 1/3
masy dodać kakao, następnie rozprowadzić na herbatnikach. Następnie dokładnie
tak samo układamy kolejne 3 w poziomie i 5 pionie. Smarujemy je jasną masą. Składamy
w kształt domku i wkładamy na dwie godziny do lodówki. Następnie przygotowujemy
z mleka i czekolady polewę, po schłodzeniu smarujemy nasz domek.
Potrzebne są
- Herbatniki petit beurre: 3 opakowania
- Ser twarogowy trzykrotnie zmielony: 0.5 kilograma
- Masło: 10 dekagramów
- Cukier puder: 0.5 szklanki
- Cukier waniliowy własnej produkcji: 2 łyżki
- Kakao gorzkie: 1 łyżka
- Czekolada mleczna: 1 opakowanie
- Mleko: 4 łyżki
Uznałem,
że to chyba nie możliwe, aby dzieci w przedszkolu robiły aż tak dokładnie ten
przysmak i na wszelki wypadek kupiłem „Krakersy cebulowe” i „Mafijne Choco”
firmy dr Gerard. Na wypadek, gdy dzieciom coś się nie uda. Tak na osłodę, a wiem,
bo już sprawdziłem, że słodycze tej firmy poprawiają nastrój. Okazało się, że
się nie myliłem. Zostaliśmy zaproszeni na tą lekcję pokazową. Nasze skarby
czekały na nas w swoich białych fartuszkach i pięknych czepkach lub
budyniówkach. To był wspaniały widok. Przed nimi na stoliczkach w miseczkach
leżały już odważone składniki, między innymi Petit beurre. Panie nie kazały
układać herbatników na foli tylko wrzucić do torebki foliowej i potłuc i
pokruszyć. Dzieciom to się bardzo podobało, walenie i niszczenie ciastek.
Następnie wraz z opiekunkami w miseczkach wymieszały ser, cukier i kakao. Część
okruchów wysypały na brzeg miseczki a resztę wymieszały z masą i wlały do
miski. Niestety masa nie miała czasu schłodzić się w lodówce, bo umorusane
dzieci wyjadały rączkami z misek. To była dla nas i dzieci pyszna zabawa.