czwartek, 18 grudnia 2014

Przygotowania do wyjazdu



Nie każdy lubi podróżować lecz ja należę do tych, którzy to uwielbiają. Im dłuższa trasa tym lepiej. Teraz wraz z mężem szykujemy się do wyjazdu na święta. Planujemy spędzić je z moją rodziną, która mieszka daleko od nas, sąd ten wyjazd. Samą podróż poprzedzają żmudne przygotowania. Ja zarezerwowałam miejsca w busie, mój mąż kupił bilety na pociąg. W połowie trasy będziemy mieli przesiadkę. Z samego rana wybraliśmy się do sklepu po prowiant na drogę. Kupiliśmy napoje, jak zwykle takie w półlitrowych butelkach. Ja wybrałam cytrynową herbatę, mój mąż wolał wziąć smakową wodę, której ja nie znoszę. Pomyśleliśmy o kanapkach. Podeszliśmy do samoobsługowego stoiska z pieczywem. Każde z nas ma swoje ulubione bułeczki. Dla siebie wzięłam dwie zwykłe kajzerki, dla męża trzy grahamki z ziarenkami. Za wędliną i serem żółtym trzeba było chwilę stać w kolejce. Kiedy ja czekałam, mąż poszedł do stoiska z owocami po banany na drogę. Przechodził obok regału z ciastkami i wrzucił do koszyka kilka paczek Andrutów kokosowych z białą czekoladą Dr Gerarda za którymi przepada. Zdziwiła mnie ilość słodyczy w koszyku, ale on mi wyjaśnił, że to z obawy. Iż w tak małej miejscowości, do której jedziemy, możemy ich nie dostać. Uspokoiłam jego obawy mówiąc mu, że ostatnim razem jak tam byłam widziałam takie same w sklepie nieopodal przystanku autobusowego. Mimo to nie odłożyliśmy andrutów na półkę a wręcz przeciwnie, dorzuciliśmy jeszcze ciasteczka Yes! z cynamonem, czarnuszką, kminkiem i sezamem, które są idealne do podjadania w czasie podróży. W naszym koszyku znalazły się jeszcze Kremisie Mafijne śmietankowo-cytrynowe dla moich bratanic, dla mamy i taty Pryncypałki classic i Torcik C-moll oraz kawa i czekoladki dla bratowej i brata. Obładowani zakupami wróciliśmy do domy. Mąż wyciągnął z szafy ogromną torbę na kółkach. Ja zaczęłam kompletować ubrania do zabrania, pomogłam w tym również mojemu mężowi. Nie wiadomo kiedy zrobiła się pora obiadowa, więc zjedliśmy co nieco. Po obiedzie kawka na wzmocnienie przed dalszym pakowaniem, a do kawki Andruty kokosowe z białą czekoladą Dr Gerarda – pychota. Teraz cieszyłam się, z zapasów poczynionych przez męża. Po przerwie obiadowej przygotowań do podróży część dalsza, czyli prasowanie, upychanie rzeczy w torbie i sprawdzanie czy na pewno wszystko wzięte. Słodycze osobno poszły z prowiantem do plecaka, bo w torbie z pewnością wszystko by się zgniotło a tego byśmy nie chcieli. Kosmetyki zapakujemy przed samym wyjazdem bo będziemy jeszcze z nich korzystać. Jeszcze tylko laptop i ładowarka do laptopa, no i ładowarki do naszych telefonów. Uf! Gotowe. Nazajutrz podróż a teraz jeszcze kąpiel i do spania. Jutro trzeba wcześnie wstać.