W zimowy wieczór przypomniała mi się taka historia z mojego życia. Było lato .Moje dzieci postanowiły zaprosić swoje koleżanki i kolegów, do naszego domu. Zgodziłam się, chociaż wiedziałam, ze będzie to ciężki dzień. Postawiłam jednak warunek, mają posprzątać dokładnie swój pokój. Miałam nadzieję, że w ten dzień będzie ładna pogoda i wszyscy uczestnicy tego spotkania, będą bawić aię na podwórku. A jest tam co robić. Zaproszone dzieciaczki miały przyjść na godzinę jedenastą, więc od rana moje pociechy miały sprzątać swój pokój. Kiedy weszłam do pomieszczenia dzieci , złapałam się za głowę. Wszystko było porozrzucane, jeden wielki kogel-mogel. A moje dzieci , w salonie siedziały i oglądały film. Poczekałam cierpliwie, aż dokończą, a ja tym czasem zajęłam się sprzątaniem kuchni. Po jakimś czasie usłyszałam głos, dobiegający z salonu ,,mamo czy jest coś słodkiego”. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby z nimi porozmawiać na temat sprzątania w swoim pokoju. Chwilę trwała nasza dyskusja, aż w końcu doszliśmy do wspólnego wniosku, ze trzeba z tym coś zrobić. Dzieci zabrały się do sprzątania, a ja miałam pomyśleć o jakimś poczęstunku dla ich gości. Pojechałam do sklepu. Wpadałam na pomysł, że kupię kilka rodzaje ciastek z mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerarda’’. Kupiłam Kabaretki śmietankowe , Rurki waflowa MILK CHOCO oraz Andruty kokosowe z białą czekoladą . Miałam nadzieję, że to będzie im smakowało, i nie myliłam się. Zakupiłam jeszcze kilka soków, kubeczki słomki. Do domu wróciłam po dwóch godzinach. Od razu udałam się do pokoju moich skarbów. W pokoju zobaczyłam mniejszy bałagan, ale z szafy wystawały jeszcze rzeczy. Jak ją otworzyłam, wszystko się wysypało. Zaczęliśmy się głośno wszyscy śmiać, pokiwałam głową i poprosiłam, żeby poukładali szafie i opróżnili kosz na śmieci. Dzieciaczki z chęcią wykonali tę pracę, a ja poszłam przygotować stół. Pogoda była piękna. O jedenastej pojawili się piersi goście, uśmiechnięci, ze swoimi ulubionymi zabawkami. Moje dzieciaczki poprowadziły ich od razu do stołu. Spotkanie zaczęło się od konsumpcji smacznych ciasteczek. Widząc jak one znikają, zadzwoniłam do męża, żeby na wszelki wypadek jeszcze kupił Pryncypałki Classic Impuls oraz Kremisie. Poprzedniego dnia wystawiliśmy z mężem basen i napełniliśmy go wodą, okazało się że to był doskonały pomysł. Dzieciaczki miały wielką radochę. Pluskały się i zajadały przysmakami ,, Dr Gerard’’. Dzień zakończył się bardzo późno, miło go wspominam.