Jak co roku i w tym roku mieliśmy
z mężem poważny dylemat, u których rodziców spędzić święta. Niestety nie mamy
na tyle komfortowej sytuacji aby i jednych i drugich odwiedzić w ciągu trwania
tych samych świąt. Powód jest prosty – zbyt duża odległość. Po długim
zastanawianiu się postanowiliśmy pojechać na wieś do moich rodziców na święta.
Ogromnie szczęśliwa od razu zadzwoniłam do mamy by podzielić się nowiną. Białe
święta na wsi to coś pięknego. Śnieg za oknem, zapach choinki, ciepłe światło
choinkowych żaróweczek, w tle kolędy i wesoły śmiech dzieci. Cała ta oprawa
tworzy wspaniałą atmosferę rodzinnego ciepła i bliskości. By wszystko wypadło
jak najlepiej najpierw jednak trzeba włożyć dużo wysiłku w organizację świąt.
Planowaniem i realizacją zajmuje się przede wszystkim moja mama, ale my z mężem
chętnie włączamy się do tej akcji, bo przygotowywanie świąt to też duża
przyjemność. Jeszcze przez telefon ustalałyśmy z mamą jakie potrawy
przygotujemy na święta jakie słodycze kupimy dzieciakom. Powiedziałam mamie, o
moim ostatnim odkryciu, mianowicie o słodyczach Dr Gerarda. Mają szeroki
wachlarz wyrobów cukierniczych, naprawdę nawet dla najwybredniejszego smakosza
coś się znajdzie. Ja poleciłam mamie by spróbowała Torcik C- moll orzechowy,
Rurkę waflową CHOCO, Rurkę waflową MILK CHOCO, Andruty kokosowe z białą
czekoladą. Przy następnej rozmowie mama pierwsza wróciła do tematu wspomnianych
słodyczy. Powiedziała, że są wyśmienite i na świętach nie może zabraknąć ich na
naszym stole. Po czym dalej kontynuowaliśmy omawianie przedświątecznych przygotowań.
Zaplanowaliśmy z mężem, że przyjedziemy kilka dni przed świętami, pomóc mamie
ogarnąć dom i zrobić zakupy, których
będzie dużo gdyż mama planuje upieczenie kilku ciast. Do naszych zadań też
będzie należało: pomoc w kuchni, gotowanie, pieczenie ciast, zmywanie naczyń
ubieranie choinki, przygotowanie Wigilijnego stołu, pakowanie prezentów itd..
Moja mama specjalizuję się w pieczeniu pysznych serników. Robionych z
wiejskiego sera, kupionego u pobliskiego rolnika. Do ich pieczenia wykorzystuje
jaja z własnej hodowli kur. Ja z mężem mamy w tym swój udział, gdyż musimy
dobrze utrzeć ser w makutrze. Rezultat jest przepyszny. Z mamy sernikiem może
konkurować tylko Dr Gerard z jego wyśmienitym torcikiem C-moll. Na samą myśl o
świętach nie mogę się doczekać. Szczególnie jestem wdzięczna mężowi, że kolejny
raz z rzędu pojedziemy do moich rodziców, chociaż oczywiste jest że będzie
myślał o swoich bliskich zwłaszcza w Wigilię. Za to dla rekompensaty święta
Wielkanocne spędzimy z jego rodziną. Tymczasem trzeba uzbroić się w cierpliwość
i pomału przymierzać się do wyjazdu. Przemyśleć co ze sobą zabrać.
Najważniejsze jednak, aby wziąć ze sobą dobry humor i w drogę.