Jest taki staropolski zwyczaj
kolędowania z gwiazdą. Najczęściej kolędnikami są dzieci i młodzież. Chodzą z
gwiazdą produkcji ręcznej od domu do domu recytując wierszyki i śpiewając
kolędy. W ten sposób zarobione pieniądze mają na własne wydatki. Było to
również marzenie moich dwu nastoletnich bratanic. Spełnienie tego marzenia
uniemożliwiał jak dotąd brak gwiazdy. Z pomocą pośpieszył im ich tato, czyli
mój brat „złota rączka”. W zeszłym roku sam skonstruował drewnianą huśtawkę i
zbudował altankę. Oba projekty stanęły w ogrodzie przed domem i uprzyjemniały
letni wypoczynek. Kiedy przyjechaliśmy z mężem na święta gwiazda była już
zmontowana. Został do realizacji ostatni etap pracy, któremu miały stawić czoło
dziewczyny. Był to etap dekorowania, oklejania kolorową bibułą, malowania
farbami wymagający pomysłowości i inwencji twórczej, której jak mi się wydaje
moim bratanicom nie brakuje. Codziennie wieczorami po ukończonych
przygotowaniach przedświątecznych dziewczyny zajmowały uprzątniętą kuchnię wraz
ze stołem kuchennym i zaczynały klejenie, wycinanie, malowanie. My natomiast z
zaciekawieniem przyglądaliśmy się ich pracy i gdy była taka potrzeba
pomagaliśmy im. Moja mama a ich babcia umilała nam czas spędzany na majsterkowaniu.
Robiła gorące kakao i wyciągała z barka zachomikowane ciasteczka przeznaczone
na specjalne okazje. Nie chciała zaczynać upieczonych ciast na święta, bo
napoczęte z pewnością by znikły jeszcze przed świętami w domu pełnym łasuchów.
Te ciasteczka wyciągane przez mamę były przepyszne i w zupełności zastępowały
nam domowe wypieki. Po chwili znikały z tacy rozchwytywane, rozpływając się w naszych
ustach takie specjały jak: Pryncypałki Classic Family, Pryncypałki Classic
Impuls, Pryncypałki Kokos Mafijne, ciasteczka Black Maltikeks, Rurka waflowa
MILK CHOCO, Andruty kokosowe z białą czekoladą oraz Andruty z mleczną
czekoladą, wszystkie od Dr Gerarda. Tak mijały nam długie wieczory na radosnym
majsterkowaniu i ulubionych przerwach na odpoczynek przy kubku ciepłego kakao z
bukietem smaków od Dr Gerarda. Najbardziej zapadł mi w serce ten wieczór kiedy
robiliśmy pompony do gwiazdy z kolorowych bibuł. Jak zwykle zgromadziliśmy przy
wielkim kuchennym stole. Cztery schylone głowy nad robótką: dwu bratanic, mojego
męża i moja. Wszyscy radośni, roześmiani, opowiadaliśmy sobie nawzajem
przeróżne historie. Mój mąż i ja uwielbiamy te chwile z nimi a dziewczęta
odwzajemniają się tym samym. Zawsze z niecierpliwością czekają na nasz przyjazd
a my z radością je wspominamy i skrupulatnie planujemy kolejne odwiedziny. Ta
wspólna praca a za razem zabawa zaowocowała pięknym rękodziełem. Osadzona na
grubym drewnianym trzonku sześcioramienna obrotowa gwiazda w kolorach żółto-
granatowych, zakończona kolorowymi pomponami z centralną nieruchomą częścią, w
której znajdują się podświetlone żaróweczką figurki świętej rodziny, urozmaiciła
w wielu okolicznych domach tegoroczne
święta.