wtorek, 30 grudnia 2014

Imieniny cioci

Jak co roku, moja ciocia Ala urządza swoje imieniny. Zaprasza kilka osób , najbliżej jej mieszkających. Przed tym spotkaniem ciocia szaleje ze sprzątaniem oraz gotowaniem i pieczeniem. Wszyscy wychodzą od niej najedzeni ,,po uszy’’ i jeszcze z reklamówkami jedzenie do domu. Już wiele razy mówiliśmy jej żeby tak się nie przygotowywała. Wystarczyłby kawa i jakiś torcik np. ostatnio zakupiłam Torcik C- moll orzechowy , bardzo pyszny. Opakowanie kolorowe i zachęcające do kupienia. Zapomniałam napisać , że to firma ,,Dr.Gerard’’, możliwe że komuś, kiedyś przyda się taka podpowiedź przy zakupach dla niespodziewanych gości. I wracając do cioci Ali, jak pisałam wcześniej, ciocia szaleńczo pracuje a na imieninach swoich, swoją pracę odchorowuje. Cioteczka jest już grubo po siedemdziesiątce, ale nikt by jej nie dał tylu lat. Bardzo często do niej zaglądam, ostatnio zaniosłam jej do herbaty Andruty kokosowe z białą czekoladą, nawet je pochwaliła, choć musiała dodać, że i tak nic nie zastąpi ciasta domowego. Zgadzam się z nią całkowicie, ale czasami nie ma na to czasu. Nadszedł dzień imienin cioci Ali, okazało się , że w tym roku zaprosiła jeszcze więcej gości. Było nas piętnaście osób. Jak zwykle stół był zastawiony po brzegi, ciocia promieniała. Wszyscy zaproszeni wręczyli upominki i zaśpiewali sto lat. Zauważyłam w oczach cioteczki łzy, była naprawdę wzruszona. Kiedy już każdy zajął swoje miejsce, zaczęliśmy rozmawiać wypytywać o wszystko wszystkich, fakt takie spotkania rodzinne nie zdarzają się codziennie.  Zajadaliśmy się sałatkami , wędlinami , popijając rożnego rodzaju napoje. Ja i moja kuzynka, pomagałyśmy w kuchni, chciałyśmy, aby ten dzień ciocia siedziała przy stole, pośród gości, a nie biegała z pokoju do kuchni i z powrotem.. Tak jak wspomniałam wcześniej, stół się uginał od jedzenia, ale tez zauważyłam ze nie było nic słodkiego. Żadnych wypieków, żadnego tortu, ani ciastek. Byłam zdziwiona, ale czekałam co będzie dalej. W pewnym momenci9e ciocia wstała i powiedziała, że na pewno czekamy na jakiś jej słynny wypiek, wszyscy zgodnie powiedzieli , że tak!. Ona uśmiechnęła się i powiedziała, że w tym roku nic nie przygotowała, źle się czuła, a te sałatki i pozostałe rzeczy zamówiła z cateringu. Wśród rodziny zaszumiało, oczywiście, każdy zaczął mówić ,czemu ciocia nic nie powiedziała, każdy przyniósłby coś ze sobą. Ona powiedziała, że tak nie chciała, że wszyscy są jej gości ,a nie kucharzami. Zaczęła żartować i powiedziała, że jednak ma dla nas cos słodkiego. Wstała i z kuchni , z szafek zaczęła wyciągać smakołyki firmy ,,Dr. Gerarda’’, Na talerzach leżały Rurka waflowa MILK CHOCO, Kabaretki cappuccino,  Pałeczki  Kremowo Morelowe oraz Torcik orzechowy. Ciocia dodała, że na taki pomysł wpadła dzięki mnie. Imieniny były cudowne, a ciocia w końcu nie  była zmęczona .