Ostatnio moja dobra znajoma, zaprosiła mnie na swoje urodziny.
Z przyjemnością skorzystałam z zaproszenia.
Oprócz mnie zostało zaproszonych kilka osób które dobrze znałam. Znajoma
poprosiła mnie abym jej pomogła w przygotowaniu całej imprezy. Oczywiście
zgodziłam się. Zaproponowałam jej pomóc zrobić i przynieść zakupy na mającą
odbyć się imprezę urodzinową. Idąc do sklepu troszeczkę poplotkowałyśmy o
osobach, które miały zjawić się na imprezie - co u kogo słychać nowego. Tak
nasza rozmowa przeszła na to, co w ogóle trzeba kupić. Jednogłośnie
stwierdziłyśmy, że trzeba zrobić trochę kanapek, kilka sałatek do wyboru,
chipsy, jakieś wino i słodycze. Zaproponowałam koleżance, że mogę zrobić jakieś
proste ciasto. Opowiedziałam jej po kolei sposób przygotowania i potrzebne
produkty.
Składniki: biszkopciki dr Gerarda, trzy opakowania serka
homogenizowanego o smaku naturalnym, trzy żółtka, jedna szklanka cukru pudru,
kostka masła, jedna szklanka rodzynek, jedna szklanka smażonej skórki
pomarańczowej, tabliczka gorzkiej czekolady i dwie łyżki słodkiej śmietanki.
Sposób przygotowania: rodzynki parzymy wrzątkiem i odsączamy
na sicie, odstawiamy do schłodzenia. Spód średniej wielkości tortownicy wykładamy
ściśle biszkopcikami jaśkami, masło z cukrem pudrem ucieramy (koniecznie)
robotem na puch i dodajemy żółtka. Po połączeniu się składników dodajemy twaróg
i bakalie. Całość dokładnie mieszamy i przekładamy do foremki. Powierzchnię
sernika wyrównujemy i wstawiamy do lodówki najlepiej na kilka godzin. Porządnie
wychłodzone ciasto polewamy rozpuszczoną w śmietanie, pokruszoną czekoladą i
ponownie wstawiamy do lodówki tym razem na godzinę. Kroimy nożem wygrzanym we
wrzątku. Koleżanka słuchała z
zaciekawieniem. I tak rozmawiając doszłyśmy do marketu. W sklepie kupiłyśmy
potrzebne nam produkty. Na koniec podeszłyśmy do stanowiska ze słodyczami.
Pokazałam koleżance moje ulubione słodycze z asortymentu Dr Gerarda. Koleżanka
z reguły oporna na czyjeś sugestie tym razem dała się namówić. Przekonała ją
przystępna cena w stosunku do wagi produktu oraz ładne opakowanie. Kupiła różnego
rodzaju ciasteczka Yes!: z czarnuszką, z kminkiem oraz z sezamem. Kilka
opakowań Choco markizów i krakersy cebulowe. Z trudem przyniosłyśmy ciężkie
torby z zakupami do domu. Dalsza część naszych przygotowań poszła bez
najmniejszych problemów, dzięki naszej zgodnej współpracy. Zanim pierwsi goście
przybyli na imprezę wszystko było przygotowane, a my przebrane. Ja ubrałam się
w małą czarną otrzymaną w prezencie od męża. Koleżanka jak przystało na gwiazdę
wieczoru założyła sukienkę całą przyozdobioną cekinami. Impreza wypadła
wspaniale. Bawiliśmy się do późnych godzin. Tańczyliśmy w rytm muzyki disco.
Rozmawialiśmy na różne ciekawe tematy. W pewnym momencie ktoś zapytał jaka
firma produkuje tak pyszne ciasteczka, też chętnie by takie kupił. Powiedziałam
że są to wyroby Dr Gerarda i że znajdzie je w niemalże każdym
sklepie spożywczym.