W dolinie cicho szumiących
strumyków, w otoczeniu malowniczych łąk, mieniących się tęczą kolorowych
kwiatów, na skraju starego, dębowego lasu stał niewielki domek, w którym
przyszły na świat bliźniaki. W krótkim czasie oczarowały one serca
sąsiadujących mieszkańców, pokochała je cała okolica. Dzieci te rosły niezwykle
szybko, a swoją obecnością wnosiły wiele radości, wszędzie tam, gdzie się
znalazły. Jacuś i Agatka mieli w
sobie tyle uroku, że wzbudzali podziw wszystkich, którzy się z nimi spotkali.
Ich śliczne szafirowe oczka i jasne, falujące czuprynki zachwycały każdego, kto
na nie spojrzał. Rodzice z ogromną troską i zaangażowaniem dbali o małe
pociechy, przekazując im jednocześnie, to czego w życiu należy unikać i jak się
zachowywać. Pokazywali im drogi bezpiecznego postępowania, udzielali ważnych
rad i wskazówek, o których rodzeństwo nie zawsze pamiętało. Przez to, że dzieci
były trochę roztargnione, nie myślały o przestrogach i prośbach swoich
opiekunów. Ich nieostrożność i brak roztropności w sposób widoczny rzucał się w oczy, stało się to dla rodziców powodem
smutku. Przeczuwali oni bowiem, że może się to kiedyś źle dla nich skończyć.
Błyskotliwe bliźniaki
biegając beztrosko po zielonych, ukwieconych łąkach, podgryzając ulubione RURKI
WAFLOWE, wielokrotnie zapominały o bożym świecie. Nie wracały wówczas do domu na wyznaczoną godzinę, takie
sytuacje zdarzały się coraz częściej.
Pewnego słonecznego poranka
mamusia dała dzieciom koszyczek z jedzeniem oraz słodycze DR GERARDA, aby
zaniosły tatusiowi pracującemu w lesie. Zanim jednak wyruszyły w drogę kilka
razy ostrzegała je przed mogącymi pojawić się niebezpieczeństwami.
Kiedy roześmiane maluchy
dotarły już na miejsce, znalazły tatusia ścinającego drzewo. Zauważywszy ich z
daleka wyszedł im naprzeciw, z radością odebrał przyniesiony dla niego nieduży,
wiklinowy koszyczek, usiadł na przydrożnym pniu i zabrał się szybko do
jedzenia. Zaczął oczywiście od łakoci. Bardzo lubił słodycze DR GERARDA, najbardziej
smakowały mu ANDRUTYZ MLECZNĄ CZEKOLADĄ.
Tymczasem Agatka rozglądając
się po okolicy nieoczekiwanie dostrzegła rosnące w pobliżu poziomki. Na ten
widok jej szafirowe oczka nagle zalśniły, policzki pokrył rumieniec i na
zdziwionej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Po chwili z niepewnością w
głosie, patrząc na tatusia błagalnym wzrokiem, dziewczynka zapytała: czy możemy
pójść nazbierać trochę owoców? Dobrze, powiedział zmęczony pracą mężczyzna, ale
nie oddalajcie się zbytnio, abyście nie zabłądziły. Przypomniał im również te
same słowa, jakie przed wyjściem z domu usłyszały od mamusi. Już nie zwracając
na nie uwagi. Uradowane dzieci pobiegły w stronę tajemniczej polanki, która
zachęcała je czerwonymi poziomkami. Po niedługim czasie znudziło się bliźniakom
na polance, więc idąc dalej, coraz bardziej zagłębiając się w las, zaczęły
rozglądać się za słodkimi jagódkami. Wkrótce, gdy zaczęło się ściemniać, Jacka i Agatkę ogarnął wielki lęk.
Zabłądziliśmy zawołał przestraszony chłopiec, dlaczego znowu nie posłuchaliśmy
rodziców! Oni teraz martwią się o nas. Nie znamy drogi, nie wiemy jak wrócić,
co my teraz zrobimy! Nagle w oddali, pomiędzy konarami gęsto rosnących drzew
pełne trwogi i niepokoju rodzeństwo zobaczyło jasne, światełko. Pobiegło więc w
tym kierunku, mocno trzymając się za rączki. W przerażonych i niespokojnych
serduszkach pojawiła się iskierka nadziei.
Dzieci czuły się już zmęczone
i głodne. Dobrze, że zabrały ze sobą KRAKERSY CEBULOWE. Więc podjadając je szły
prosto przed siebie. Bardzo się bały ciemnego, obcego lasu i czyhających w nim
niebezpieczeństw. Ich małe serduszka biły głośno i szybko, Agatka co kilka kroków przytulała
się do brata, drżąc i płacząc cichutko. Obydwoje zrozumieli, że nie było by
tyle lęku, łez i trwogi, gdyby słuchali rodziców.
Przepełnione ogromnym
strachem dzieci dotarły niespodziewanie do miejsca, w którym zbierały poziomki.
Tutaj w ciemnościach, pod wielkim, starym dębem dostrzegły postać, w której rozpoznały znajomego
leśniczego. Mężczyzna zauważył nadchodzące rodzeństwo, po czym zaraz
zaprowadził je do domu. Tam poczuły się bezpiecznie. Przykre doświadczenia
stały się dla nich pouczeniem, a prastara prawda o tym, że trzeba słuchać
rodziców, na zawsze już zapisała się w dziecięcej pamięci. Wydarzenia tego dnia
pokazały bliźniakom, jak ważne są prośby i przestrogi dorosłych. Odtąd nigdy już
nie zapomnieli tego, czego uczyli ich rodzice.