poniedziałek, 15 grudnia 2014

Uroczyste spotkanie



Każdego roku stowarzyszenie, do którego przynależymy mój mąż i ja, zgodnie z tradycją w miesiącu grudniu organizuje spotkanie opłatkowe. Tak było i tym razem. Tydzień przed zaplanowanym spotkaniem otrzymaliśmy pocztą zaproszenie. Uczestnictwo trzeba było potwierdzić wcześniej telefonicznie. Tak też zrobiliśmy. I nadszedł wreszcie dzień spotkania. Pojechaliśmy w podany w zaproszeniu adres. Była to okazała karczma. Weszliśmy do środka – piękne wnętrze w klimacie starego drewnianego dworku. Spodobało mi się tu. Ściany i podłoga oraz kontuar zbudowane z drewnianych bel, niewielkie okna, które nie przepuszczały zbyt dużo światła z zewnątrz, ale dawały możliwość stworzenia intymnego, przyjaznego klimatu. Wnętrze delikatnie rozświetlono za pomocą poustawianych na stolikach i parapetach lampek nocnych. Całości charakteru nadawał centralnie ulokowany kominek, w którym rzecz jasna cały czas dziarsko paliły się drwa. Chciało się tu być! Moje wpatrywanie się i zachwyty przerwała pani prezes, która gestem zapraszającym zachęcała nas i innych gości do zajęcia miejsc za stołem. Zdjęliśmy wierzchnie okrycia i skierowaliśmy się do stołu stojącego w poprzek izby, naprzeciwko kominka. Stół jak wszystko tutaj wyglądał przepięknie. Lśnił na nim piękny biały obrus. Półmiski z wigilijnymi potrawami wyglądały i pachniały apetycznie i były pięknie podane. Oprócz potraw stały zapalone świece i stroik z jodły a w centralnym miejscu stołu leżał biały opłatek. Zaczekaliśmy aż wszyscy goście zajmą swoje miejsca. Wreszcie przewodnicząca zaczęła oficjalne przemówienie. Witała wszystkich gości a w szczególności dziękowała gościom specjalnym za przybycie. Ukłony skierowała również do właścicieli karczmy za użyczenie lokalu i za spory rabat przy zamawianiu potraw. Wymieniła i podziękowała sponsorom spotkania. Poinformowała również o tym, że każdy z obecnych otrzyma drobny upominek w postaci słodyczy z firmy Dr Gerard – producenta ciastek. Co też zawdzięczamy hojności sponsorów. Na koniec mówczyni złożyła życzenia świąteczne i podała wszystkim obecnym opłatek. Zrobiło się zamieszanie i gwar.  Ja najpierw złożyłam życzenia mężowi a później pozostałym. Ktoś włączył z cicha kolędy i zasiedliśmy do degustacji potraw. Dużo tego było więc brałam wszystkiego tylko odrobinę na spróbowanie. Chciałam jeszcze skosztować ciast. Pierwszą potrawą, jakiej spróbowałam była kapusta z grzybami. Następnie przyniesiono barszcz z uszkami. Na stole stało kilka rodzajów ryb i śledzi oraz kutia. Wszystko było pyszne. Nareszcie przyszła pora na wyczekiwany przeze mnie deser. Kelnerki przyniosły pełne półmiski ciast i ciasteczek. Były to wypieki miejscowej piekarni oraz ciastka od wcześniej wspomnianego producenta Dr Gerard. Były tam między innymi takie specjały jak: Biszkopciki Jaśki Morelowe, Pałeczki kremowe morelowe, różnego rodzaju Pryncypałki, Black Maltikeks, Dark Krakersy cebulowe Mafijne oraz Andruty. Pod koniec spotkania otrzymaliśmy obiecane słodkie upominki. I pełni wspaniałych wrażeń wróciliśmy do domu.