Każdego roku stowarzyszenie, do
którego przynależymy mój mąż i ja, zgodnie z tradycją w miesiącu grudniu
organizuje spotkanie opłatkowe. Tak było i tym razem. Tydzień przed
zaplanowanym spotkaniem otrzymaliśmy pocztą zaproszenie. Uczestnictwo trzeba
było potwierdzić wcześniej telefonicznie. Tak też zrobiliśmy. I nadszedł
wreszcie dzień spotkania. Pojechaliśmy w podany w zaproszeniu adres. Była to
okazała karczma. Weszliśmy do środka – piękne wnętrze w klimacie starego
drewnianego dworku. Spodobało mi się tu. Ściany i podłoga oraz kontuar
zbudowane z drewnianych bel, niewielkie okna, które nie przepuszczały zbyt dużo
światła z zewnątrz, ale dawały możliwość stworzenia intymnego, przyjaznego
klimatu. Wnętrze delikatnie rozświetlono za pomocą poustawianych na stolikach i
parapetach lampek nocnych. Całości charakteru nadawał centralnie ulokowany
kominek, w którym rzecz jasna cały czas dziarsko paliły się drwa. Chciało się
tu być! Moje wpatrywanie się i zachwyty przerwała pani prezes, która gestem zapraszającym
zachęcała nas i innych gości do zajęcia miejsc za stołem. Zdjęliśmy wierzchnie
okrycia i skierowaliśmy się do stołu stojącego w poprzek izby, naprzeciwko
kominka. Stół jak wszystko tutaj wyglądał przepięknie. Lśnił na nim piękny biały
obrus. Półmiski z wigilijnymi potrawami wyglądały i pachniały apetycznie i były
pięknie podane. Oprócz potraw stały zapalone świece i stroik z jodły a w
centralnym miejscu stołu leżał biały opłatek. Zaczekaliśmy aż wszyscy goście
zajmą swoje miejsca. Wreszcie przewodnicząca zaczęła oficjalne przemówienie.
Witała wszystkich gości a w szczególności dziękowała gościom specjalnym za
przybycie. Ukłony skierowała również do właścicieli karczmy za użyczenie lokalu
i za spory rabat przy zamawianiu potraw. Wymieniła i podziękowała sponsorom
spotkania. Poinformowała również o tym, że każdy z obecnych otrzyma drobny
upominek w postaci słodyczy z firmy Dr
Gerard – producenta ciastek. Co też zawdzięczamy hojności sponsorów. Na koniec
mówczyni złożyła życzenia świąteczne i podała wszystkim obecnym opłatek.
Zrobiło się zamieszanie i gwar. Ja
najpierw złożyłam życzenia mężowi a później pozostałym. Ktoś włączył z cicha
kolędy i zasiedliśmy do degustacji potraw. Dużo tego było więc brałam
wszystkiego tylko odrobinę na spróbowanie. Chciałam jeszcze skosztować ciast.
Pierwszą potrawą, jakiej spróbowałam była kapusta z grzybami. Następnie
przyniesiono barszcz z uszkami. Na stole stało kilka rodzajów ryb i śledzi oraz
kutia. Wszystko było pyszne. Nareszcie przyszła pora na wyczekiwany przeze mnie
deser. Kelnerki przyniosły pełne półmiski ciast i ciasteczek. Były to wypieki
miejscowej piekarni oraz ciastka od wcześniej wspomnianego producenta Dr Gerard.
Były tam między innymi takie specjały jak: Biszkopciki Jaśki Morelowe, Pałeczki
kremowe morelowe, różnego rodzaju Pryncypałki, Black Maltikeks, Dark Krakersy
cebulowe Mafijne oraz Andruty. Pod koniec spotkania otrzymaliśmy obiecane
słodkie upominki. I pełni wspaniałych wrażeń wróciliśmy do domu.