Witam
gorąco, minął weekend. Tym razem spędziliśmy go rodzinnie. Żona dzieci i ja. Zbliżają
się Święta, więc przygotowaliśmy pierogi z kapustą i grzybami. Też całą
czwórką, my faceci, czyli syn i ja nakładaliśmy farsz i sklejaliśmy pierogi. A kobiety
wałkowały i wycinały za pomocą szklanki ciasto. Tak się dziewczynom spodobała
wspólna praca, że postanowiły zrobić ciasto „kaszkowca”. W przepisie wyczytały,
że potrzebują:
Herbatniki „Petit beurre” lub „Yes!”
- 1 litr mleka
- 1 kostkę masła roślinnego
- 1 szklankę cukru
- 2 łyżki kakao prawdziwe
- Kaszkę manną
- Polewę czekoladową
Dla męskiej części rodziny to
było za dużo. Mieliśmy inne plany: syn, ja, Xbox i FIFA. Aby nie kręcić się po
kuchni przygotowaliśmy wcześniej przekąski dla nas i dziewczyn i przenieśliśmy się
do pokoju. Uruchomiliśmy sprzęt i rozpoczynamy piłką nożną, dopadł nas „Wilczy
apetyt” na grę i coś słodkiego od dr Gerarda. Więc w trakcie wyboru drużyn, strojów
zjedliśmy „Pierniczki krakowskie” i do dzieła. Pierwszy mecz reprezentacje
Polski i Niemiec. Oczywiście syn, jako Lewandowski dał radę mojej obronie i
wygrał 3 do 1. Pałałem chęcią zemsty i sportowej rywalizacji i zażądałem rewanżu.
Teraz graliśmy klubowo ja Real Madryt kontra syn Bayern Monachium. Historia zatoczyła
koło tak jak z przekąskami, które jedliśmy w przerwie tak i z wynikiem meczu. Znowu
przegrałem. Na osłodę dostałem od córki „Kremówkę dekorowaną”, nawet
czteroletnie dzieci wiedzą, że słodycze umilają życie. Szczególnie te od dr
Gerarda, w czekoladzie lub nadziewane albo inne z szerokiej gamy produktów. Teraz
przyszedł czas na zabawę w czterech pancernych, czyli World of tanks. To mi się
podobało być czołgistą i móc niszczyć wroga. Wybraliśmy misję i czołg i od
początku było dużo śmiechu, bo tatuś to nie Grigorij i jeździł wszędzie tylko
nie po drogach. I zostałem trafiony. Mój ośmioletni czołgista nie tylko umiał
prowadzić pojazd to jeszcze ukończył misję z powodzeniem. Okazało się, że to on
jest mistrzem w grach komputerowych. A mi pozostało poprawić sobie nastój
pysznym ciastem z herbatnikami, które przygotowały nasze Panie. Wielkie było zaskoczenie,
gdy po kawce to dziewczyny zaczęły grać w gry. Uznały, że po tych słodkościach
muszą się poruszać, więc odpaliły kinect i lekką atletykę i przeniosły się na
igrzyska olimpijskie. Dopiero one pokazały nam „Wilczy apetyt” sukcesu na
zawodach sportowych.