POPOŁUDNIE
Dzisiaj, wczesnym popołudniem odwiedziły mnie Ewa z Zosią. To była miła niespodzianka. Okazało się, że Zosia miała wizytę kontrolną u lekarza i przed powrotem na wieś, pochodziły troszeczkę po sklepach. Lekko zmarznięte wpadły na filiżankę gorącej czekolady. Frodo zupełnie oszalał na widok wkraczającej do pokoju Zosi. Omal jej nie przewrócił z radości. Pies z dziewczynką baraszkował w pokoju, a ja z Ewą przeszłam do kuchni przygotować czekoladę do picia. Dobrze, że z łakomstwa nie połknęłam wszystkich pałeczek kremowych, które wczoraj kupiłam. Miałam jeszcze odrobinę krakersów cebulowych, ale nie wiem,
czy dzieci lubią takie przysmaki. Zresztą, do czekolady zdecydowanie lepiej smakują słodkie ciasteczka. Na widok wnoszącej przeze mnie tacy Zośka aż pisnęła z radości: Ciociu to moje ulubione pałeczki od wujka Gerarda. Zdziwiona spojrzałam na koleżankę z pytaniem
na ustach, o czym ona mówi? Jakiego wujka Gerarda? Ewa śmiejąc się z mojej miny wyjaśniła, że kiedy Zosia była mała sporo chorowała, czego efektem były częste wizyty
u lekarza. Określenie „Dr Gerard” kojarzył się Zosi z lekarzem, a co za tym idzie, z gorzkimi syropami, tabletkami itd., więc na potrzeby córki nazwały słodycze z firmy Dr Gerard, słodyczami wujka Gerarda. Oto cała tajemnica, hihihi. Co prawda Zosia już wyrosła z lęku przed nazwą Dr Gerard, no ale przyzwyczajenie pozostało. Poplotkowałyśmy jeszcze
o nawale pracy przed nadchodzącymi świętami, wymieniłyśmy się informacją, jak i czym najlepiej ułatwić sobie pracę. Każda z nas ma swoje ulubione dania i desery, które uwielbiamy przygotowywać i jeść. Ewa poleciła mi w miarę prosty w przygotowaniu przepis na sernik gotowany. Powiedziała, że wszystkim jej znajomym bardzo smakuje. Nie potrzeba wielkich umiejętności kulinarnych, aby sobie z nim poradzić . Spód sernika jest zrobiony
z wyłożonych na blachę markiz, a resztę przepisu zaraz mi podyktuje. Ochoczo wzięłam się więc do pisania. Dziewczyny posiedziały jeszcze godzinkę, bardzo przyjemnie upłynął nam ten czas. Rozstałyśmy się w sympatycznej atmosferze. Oto przepis dla zainteresowanych :
czy dzieci lubią takie przysmaki. Zresztą, do czekolady zdecydowanie lepiej smakują słodkie ciasteczka. Na widok wnoszącej przeze mnie tacy Zośka aż pisnęła z radości: Ciociu to moje ulubione pałeczki od wujka Gerarda. Zdziwiona spojrzałam na koleżankę z pytaniem
na ustach, o czym ona mówi? Jakiego wujka Gerarda? Ewa śmiejąc się z mojej miny wyjaśniła, że kiedy Zosia była mała sporo chorowała, czego efektem były częste wizyty
u lekarza. Określenie „Dr Gerard” kojarzył się Zosi z lekarzem, a co za tym idzie, z gorzkimi syropami, tabletkami itd., więc na potrzeby córki nazwały słodycze z firmy Dr Gerard, słodyczami wujka Gerarda. Oto cała tajemnica, hihihi. Co prawda Zosia już wyrosła z lęku przed nazwą Dr Gerard, no ale przyzwyczajenie pozostało. Poplotkowałyśmy jeszcze
o nawale pracy przed nadchodzącymi świętami, wymieniłyśmy się informacją, jak i czym najlepiej ułatwić sobie pracę. Każda z nas ma swoje ulubione dania i desery, które uwielbiamy przygotowywać i jeść. Ewa poleciła mi w miarę prosty w przygotowaniu przepis na sernik gotowany. Powiedziała, że wszystkim jej znajomym bardzo smakuje. Nie potrzeba wielkich umiejętności kulinarnych, aby sobie z nim poradzić . Spód sernika jest zrobiony
z wyłożonych na blachę markiz, a resztę przepisu zaraz mi podyktuje. Ochoczo wzięłam się więc do pisania. Dziewczyny posiedziały jeszcze godzinkę, bardzo przyjemnie upłynął nam ten czas. Rozstałyśmy się w sympatycznej atmosferze. Oto przepis dla zainteresowanych :
SERNIK GOTOWANY
1 kg twarogu
1 kostka margaryny
1 szklanka cukru
5 jaj
1 budyń lub 3 łyżki kartoflanki
1 cukier waniliowy
markizy
Twaróg przekręcić przez maszynkę lub kupić już zmielony, margarynę i cukier rozpuścić na gorąco. Dodać twaróg i wbijać po jednym jajku, dobrze rozmieszać, postawić na ogień; gotować około 15 min. stale mieszając.
Zestawić z ognia, dodać cukier waniliowy i budyń, wymieszać dobrze i gorącą masę wyłożyć na wcześniej przygotowany spód z markiz , można przykryć warstwą kolejną markiz, polukrować.
Jak ktoś lubi, na końcu można dodać rodzynki i startą skórkę z cytryny(lub podsmażoną skórkę z pomarańczy).
Smacznego !