piątek, 12 grudnia 2014

Święty Mikołaj

Każde dziecko nawet małe wie jak wygląda Św. Mikołaj. Ma czerwoną czapkę, czerwony strój. Przychodzi do dzieci z prezentami 6 grudnia. Taki właśnie strój ma mój mąż. Zawsze, co roku przebiera się i chodzi z prezentami. W tym roku było podobnie. Kupiliśmy dzieciom drobne upominki oraz ulubione ich ciastka
Andruty kokosowe z białą czekoladą,
Pałeczki kremowe morelowe, Kremisie produkcji Dr. Gerarda. Gdy tak siedzieliśmy ciesząc się z dziećmi tym świętem nagle zadzwonił telefon. To dzwoniła nasza znajoma ze szkoły. Opiekuje się dziećmi biedniejszymi na świetlicy i chciała im zrobić niespodziankę w postaci św. Mikołaja w prawdziwym przebraniu. Na drugi dzień mąż znów założył czerwoną czapkę, strój, przykleił białą brodę. Jak przystało na Św. Mikołaja musiał coś dzieciom przynieść, więc wstąpił do sklepu. W sklepie oczywiście zaskoczenie, bo Św. Mikołaj robi zakupy. Kupił Pryncypałki Classic Impuls, 
Pryncypałki Kokos, Mafijne Black, to wszystko Dr. Gerarda. Dzieci już na niego czekały z radosnymi minami. W trakcie rozdawania upominków zadawały pytania, jaka jest historia Świętego Mikołaja. Maluchy były w wieku szkolnym i na pewno słyszeli o tradycji. Długo się zastanawiał czy opowiedzieć im. Popatrzył na wychowawcę i zdecydował się.

Święty Mikołaj żył naprawdę. Był biskupem urodził się w Patarze na terenie obecnej Turcji około 270 roku. Pochodził z bogatej rodziny. Od najmłodszych lat Mikołaj był bardzo pobożny i chętnie pomagał ubogim. Pewnego dnia dowiedział się, że jeden z mieszkańców Patary był biedny. Miał on trzy córki, które z braku pieniędzy nie mogły wyjść za mąż. Mikołaj wrzucił im przez okno sakiewkę z pieniędzmi. Gdy został biskupem zasłynął wśród wiernych jako dobroczyńca i gorliwy pasterz. Uratował przed śmiercią trzech młodzieńców za drobne wykroczenia prosząc cesarza o darowanie im życia. Zawsze wstawiał się za ubogimi i jak mógł to pomagał. Został uznany za orędownika biednych ludzi. Był biskupem i nosił ubiór biskupi. Dzisiejszy strój jest tylko tradycją. Umarł 6 grudnia, dlatego na pamiątkę tego dnia robimy coś dobrego dla drugiej osoby. Także, żeby ta potrzeba rodziła się ze szczerego serca. W trakcie opowiadania zapadła cisza i nikt się nawet nie ruszał. Nie wszyscy jednak znali tą wersję św. Mikołaja. Na koniec wypiłem kawę i poczęstowałem się przyniesionym na talerzyku smacznym prycypałkiem kokosowym. Dwie godziny zabawiania się w św. Mikołaja to wystarczy, dlatego grzecznie podziękowałem i wróciłem piechotą do domu. W domu już czekała na mnie żona bardzo ciekawa moich wrażeń. Oczywiście opowiedziałem jej o mojej przemowie. Chwilkę pomyślała i w końcu przyznała, że dobrze zrobiłem opowiadając o prawdziwym Świętym Mikołaju.