JASEŁKA
Dziewczynka, z którą bawi się Zosia najczęściej na placu zabaw, zaprosiła ją wraz z mamą na przedstawienie jasełkowe w pobliskiej szkole. Koleżanka jest dwa lata starsza, Zosia bierze z niej przykład i już nie może się doczekać zarówno przedstawienia, jak i samej wizyty w szkole. W przyszłym roku Zosia rozpocznie w tej szkole naukę w tak zwanej „zerówce”. Ekscytacja nową przygodą jej nie opuszcza. Ewa śmieje się z córki i zastanawia przy okazji, jak długo ta euforia się utrzyma. Dziewczynki razem spędzają sporo czasu, opowieściom na temat jasełek nie ma końca. Każde z występujących w nich dzieci traktuje ten występ jak coś bardzo wyjątkowego, jako nagrodę za dobre sprawowanie i postępy w nauce. Swoją drogą, to dobry sposób, aby wzbudzić w dzieciach zdrową rywalizację i pobudzić w nich motywację. W końcu nadszedł długo oczekiwany dzień. Dużym zaskoczeniem dla zaproszonych gości był fakt, że przy żłobku stały żywe zwierzęta. Był baranek, owieczka i małe jagniątko, z drugiej strony siedziały w małym kojcu króliczki, wszystko było otoczone drewnianym płotkiem. Stajenka była wyścielona słomą , a dzieci odpowiednio przebrane do swoich ról. Starały się nie zwracać uwagi na widownię, jednak co pewien czas szukały wzrokiem swoich rodziców. Milusińscy bardzo przejęci obecnością tak wielu osób dostali duchowe wsparcie od swojej wychowawczyni. Wszystko przebiegło bez niespodzianek, a dzieci w nagrodę za udział w przedstawieniu jasełkowym zostały poczęstowane dużą ilością ciasteczek z firmy Dr Gerard. Na stołach ustawionych pod ścianą sali gimnastycznej, gdzie odbywała się cała uroczystość, stały soki owocowe w małych kartonikach, a na talerzykach- biszkopciki morelowe, kabaretki śmietankowe i kremisie. Dzieciaki w jednej chwili znalazły się w ich pobliżu i z przyjemnością zaczęły je pałaszować. Pani dyrektor podziękowała dzieciom i opiekunom za przygotowanie tak pięknego spektaklu, a rodzicom i znajomym za liczne przybycie oraz za pomoc w zorganizowaniu uroczystości. Teraz nadszedł czas na spacer po korytarzach i salach klasowych dla chętnych. Okazało się, że w pobliżu pokoju nauczycielskiego jest mały szkolny sklepik. Jego oferta dla uczniów była bardzo zróżnicowana. Od drobnych rzeczy potrzebnych małym zapominalskim typu długopis, ołówek, kredki, zeszyty, poprzez owoce i napoje, aż do słodkości. Zosia wypatrzyła ciasteczka z Dr Gerarda i od razu poprosiła mamę o pryncypałki w dwóch różnych smakach i pałeczki kremowe. Ewa z początku opierała się zrealizowaniu tej prośby, próbowała wytłumaczyć córce, że przecież po przedstawieniu zjadła już wystarczającą ilość łakoci. Zosia przytaknęła i w ramach kompromisu zrezygnowała z jednego smaku pryncypałków, a resztą postanowiła podzielić się z koleżanką. W tej sytuacji Ewa nie miała innego wyjścia, jak spełnić życzenie córki.