środa, 24 grudnia 2014

W GÓRACH IZERSKICH



Grupa niewidomych i słabo widzących członków sportowego klubu w naszym mieście wyruszyła         w tegoroczne wakacje na spotkanie z górskimi szlakami. Ta niecodzienna przygoda rozpoczęła się      w niedzielny lipcowy poranek. Uczestnicy wycieczki, trochę niewyspani, lecz              w doskonałych nastrojach zgromadzili się o świcie przed dworcem. Po kwadransie trzydziestoosobowa grupa zadowolonych turystów opuszczała już perony naszej miejscowości. Czekała nas długa droga, która zapowiadała się bardzo męcząca. Jednak mimo dwóch przesiadek we Wrocławiu i Jeleniej Górze kilkunastogodzinna wyprawa nie okazała się wcale trudna. Świadczyły        o tym mocno roześmiane twarze, nie było widać na nich żadnego zmęczenia. Niektórzy nawet po raz pierwszy w życiu mieli okazję podróżować szynobusem, w którym w czasie jazdy ze smakiem podjadaliśmy smaczne PAŁECZKI KREMOWE MORELOWE.
Po czternastu godzinach cała grupa, w pełnym składzie dotarła do Szklarskiej poręby. Stąd wszystkie bagaże zostały zawiezione na miejsce zakwaterowania, a my pieszo udaliśmy się do Chaty Izerskiej. Tam czekał już na nas posiłek. Dwa gorące dania: żurek i kotlet z ziemniakami smakowały wyśmienicie, toteż nie zwykle szybko znikały ze stołów. Po obfitej kolacji w celu zapoznania się             z programem kolejnego dnia spotkaliśmy się w jednej z sal uroczego pensjonatu, gdzie przy herbatce zajadaliśmy KABARETKI ŚMIETANKOWE.
Następnego dnia pobytu zobaczyliśmy kilka bardzo ciekawych miejsc. Po treściwym śniadaniu pojechaliśmy autokarem do Piechowic. Tam odwiedziliśmy już chyba jedyną na tym terenie hutę szkła. Kierownik zakładu opowiedział nam historię tego miejsca. Mówił o tym jak wytwarza się szkło, a także o wieloletniej i ciężkiej pracy, jakiej w hucie doświadczył. Po takim wstępie wprowadził zwiedzających na jej teren. Zainteresowanie było naprawdę duże. Niektórym osobom pozwolono nawet uczestniczyć w produkcji kryształu. Wszystkie wyroby były tak piękne, że ci, którzy dobrze je widzieli wręcz oczu nie mogli oderwać. Ten zachwyt przyprowadził nas do znajdującego się w pobliżu sklepu, w którym większość zrobiła zakupy. Mimo bardzo wysokich cen wielu nie mogło powstrzymać się od wydatków. Kieszenie stały się lżejsze, można było więc ruszać dalej. Czekała nas teraz wielka zaprawa, musieliśmy zdobyć Zamek Hojnik. Szlak, jaki prowadził na szczyt, na którym znajdowały się jego ruiny okazał się nad wyraz trudny. Wystające korzenie, kamienie i nieustanne wzniesienia nie dawały zmęczonym nogom chwili wytchnienia. Na szczęście sympatyczny przewodnik, towarzyszący członkom naszego klubu pomagał wytrwale wspinać się do celu. Osiągnięcie jego nie było łatwe. Jednak wszyscy dzielnie dotarli na szczyt, skąd mogliśmy oglądać osobliwe i malownicze widoki. Droga powrotna też była ciężka, ponieważ schodzi się o wiele trudniej. Dobrze, że umilały nam ją słodycze DR GERARDA.
Zakończenie dnia uwieńczył przyjazd do Jeleniej Góry. Niezastąpiony przewodnik pokazał wszystkim ważniejsze miejsca i zabytki tego miasta. Nie zabrakło też czasu wolnego, który uczestnicy wycieczki właściwie wykorzystali. Jedni robili zakupy, inni odpoczywali przy kawie, podgryzając ANDRUTY Z MLECZNĄ CZEKOLADĄ. Powrót do pensjonatu wywołał duże zadowolenie, gdyż oprócz kolacji czekało nas jeszcze ognisko. Pobyt w Górach Izerskich minął nam w atmosferze radości                i dobrego humoru. Żal było wyjeżdżać.