Grupa niewidomych i słabo
widzących członków sportowego klubu w naszym mieście wyruszyła w tegoroczne wakacje na spotkanie z
górskimi szlakami. Ta niecodzienna przygoda rozpoczęła się w niedzielny lipcowy poranek. Uczestnicy
wycieczki, trochę niewyspani, lecz w doskonałych nastrojach zgromadzili
się o świcie przed dworcem. Po kwadransie trzydziestoosobowa grupa zadowolonych
turystów opuszczała już perony naszej miejscowości. Czekała nas długa droga,
która zapowiadała się bardzo męcząca. Jednak mimo dwóch przesiadek we Wrocławiu
i Jeleniej Górze kilkunastogodzinna wyprawa nie okazała się wcale trudna.
Świadczyły o tym mocno roześmiane
twarze, nie było widać na nich żadnego zmęczenia. Niektórzy nawet po raz
pierwszy w życiu mieli okazję podróżować szynobusem, w którym w czasie jazdy ze
smakiem podjadaliśmy smaczne PAŁECZKI KREMOWE MORELOWE.
Po czternastu godzinach cała
grupa, w pełnym składzie dotarła do Szklarskiej poręby. Stąd wszystkie bagaże
zostały zawiezione na miejsce zakwaterowania, a my pieszo udaliśmy się do Chaty
Izerskiej. Tam czekał już na nas posiłek. Dwa gorące dania: żurek i kotlet z ziemniakami
smakowały wyśmienicie, toteż nie zwykle szybko znikały ze stołów. Po obfitej
kolacji w celu zapoznania się z programem kolejnego dnia spotkaliśmy
się w jednej z sal uroczego pensjonatu, gdzie przy herbatce zajadaliśmy KABARETKI
ŚMIETANKOWE.
Następnego dnia pobytu
zobaczyliśmy kilka bardzo ciekawych miejsc. Po treściwym śniadaniu pojechaliśmy
autokarem do Piechowic. Tam odwiedziliśmy już chyba jedyną na tym terenie hutę
szkła. Kierownik zakładu opowiedział nam historię tego miejsca. Mówił o tym jak
wytwarza się szkło, a także o wieloletniej i ciężkiej pracy, jakiej w hucie
doświadczył. Po takim wstępie wprowadził zwiedzających na jej teren. Zainteresowanie
było naprawdę duże. Niektórym osobom pozwolono nawet uczestniczyć w produkcji
kryształu. Wszystkie wyroby były tak piękne, że ci, którzy dobrze je widzieli
wręcz oczu nie mogli oderwać. Ten zachwyt przyprowadził nas do znajdującego się
w pobliżu sklepu, w którym większość zrobiła zakupy. Mimo bardzo wysokich cen
wielu nie mogło powstrzymać się od wydatków. Kieszenie stały się lżejsze, można
było więc ruszać dalej. Czekała nas teraz wielka zaprawa, musieliśmy zdobyć Zamek
Hojnik. Szlak, jaki prowadził na szczyt, na którym znajdowały się jego ruiny okazał
się nad wyraz trudny. Wystające korzenie, kamienie i nieustanne wzniesienia nie
dawały zmęczonym nogom chwili wytchnienia. Na szczęście sympatyczny przewodnik,
towarzyszący członkom naszego klubu pomagał wytrwale wspinać się do celu.
Osiągnięcie jego nie było łatwe. Jednak wszyscy dzielnie dotarli na szczyt,
skąd mogliśmy oglądać osobliwe i malownicze widoki. Droga powrotna też była
ciężka, ponieważ schodzi się o wiele trudniej. Dobrze, że umilały nam ją słodycze
DR GERARDA.
Zakończenie dnia uwieńczył
przyjazd do Jeleniej Góry. Niezastąpiony przewodnik pokazał wszystkim
ważniejsze miejsca i zabytki tego miasta. Nie zabrakło też czasu wolnego, który
uczestnicy wycieczki właściwie wykorzystali. Jedni robili zakupy, inni odpoczywali
przy kawie, podgryzając ANDRUTY Z MLECZNĄ CZEKOLADĄ. Powrót do pensjonatu
wywołał duże zadowolenie, gdyż oprócz kolacji czekało nas jeszcze ognisko.
Pobyt w Górach Izerskich minął nam w atmosferze radości i dobrego humoru. Żal było
wyjeżdżać.