Witam
gorąco, mam pytanie czy tylko w mojej rodzinie czy również u Was występuje
gorączka przedświątecznych zakupów, na talony. Myślę, że w każdej rodzinie tak
jak u mnie wyczekuje się dodatkowych funduszy lub talonów na Święta. To normalne.
Potrzeby domowników wraz z wiekiem rosną. Kiedyś dzieciom kupiliśmy laleczkę i
klocki i było good. A teraz w każdej przerwie między bajkami jesteśmy bombardowani
asortymentem dla dzieci. Jeden produkt lepszy od drugiego. W pewnym momencie
moją uwagę przykuła reklama, w której córka biega po domu a mama się przygląda.
Był to film pokazujący „Pryncypałki dr Gerard”. Pomyślałem, że coś w tym jest. U
mnie też tak bywa, że dzieci miotają się po domu a my zastanawiamy, o co im
chodzi. Postanowiłem odszukać produkty tej firmy, gdy będziemy na zakupach w
markecie. Już w domu mieliśmy przygotowaną listę zakupów, do łazienki, do
kuchni, do mycia, ozdoby na choinkę, prezenty, jedzenie na święta i dopisałem
ciasteczka. Na większe zakupy wybieram się tylko z żoną a dzieci zostają z
babcią w domu. Tylko czasem synek dzwoni, kiedy przyjdziemy albo czy może grać
na Xbox-ie a najczęściej czy coś mu kupiliśmy. Przyszedł dzień, którym moja
druga połówka dostała talony z pracy. Była to dość miła kwota. Więc strategia
obrana, kalkulator w komórce i na zakupy. Najważniejsze, że nie musimy się śpieszyć,
ponieważ sklep w galerii jest całodobowy. Aby nie nosić zakupów w rękach
wzięliśmy rowery. Wchodzimy do marketu, każde z nas pcha wózek. Zaczęliśmy od
zakupów do łazienki, jakiś proszek do prania, coś do mycia wc i wanny, itd.
Potem do kuchni, środki do zmywarki, cukier, mąka, kawa, makaron, musztarda, itd.
Najwięcej czasu spędziliśmy w dziale zabawek, gdzie wybraliśmy prezenty dla
naszych pociech oraz dla bratanków i bratanic, czyli dla siedmiorga dzieci w
wieku od roku do dziewięciu lat. Następnie drogeria, czyli coś pachnącego dla
niej i dla niego. Wybór wód toaletowych i po goleniu to ciężka praca po minucie
czucie w nosie zmniejsza się do zera. Na koniec zostawiliśmy najsmaczniejsze. Słodkości
firmy „dr Gerard”. Chciałem posmakować produktów z reklamy. W bogatej ofercie
marketu odnaleźliśmy półki z poszukiwanymi ciastkami. W oczu rzuciły się piękne,
kolorowe i atrakcyjne opakowania. Fajnie, że dla dzieci też są takie fikuśne z
rysunkami. Co mi bardzo odpowiadało to, to, że w opakowaniach są okienka gdzie
widać jak wyglądają ciastka w środku. Ślinka cieknie. Na co teraz się
zdecydować? Dr Gerard ma szeroką ofertę a my musieliśmy kontrolować wydatki. Postanowiliśmy,
że każdy dostanie po jednym gatunku i tak: dla żony Elżbiety wybraliśmy „Elizabetki
śmietankowe”, dla córki luzacko brzmiące „Choco cool kokosowy”, dla syna
lubiącego instrumenty i muzykę „Torcik c-moll” a dla mnie dosłownie i w
przenośni największego smakosza „Pasja advocat” a dla babci, która pilnowała
nasze pociechy „Pryncypałki Motto”.
Muszę
przyznać, że mimo kalkulatora nie udało nam się ograniczyć wydatków. Najważniejsze,
że na osłodę mieliśmy przysmaki firmy dr Gerard.