środa, 10 grudnia 2014

W markecie.

            Witam gorąco, mam pytanie czy tylko w mojej rodzinie czy również u Was występuje gorączka przedświątecznych zakupów, na talony. Myślę, że w każdej rodzinie tak jak u mnie wyczekuje się dodatkowych funduszy lub talonów na Święta. To normalne. Potrzeby domowników wraz z wiekiem rosną. Kiedyś dzieciom kupiliśmy laleczkę i klocki i było good. A teraz w każdej przerwie między bajkami jesteśmy bombardowani asortymentem dla dzieci. Jeden produkt lepszy od drugiego. W pewnym momencie moją uwagę przykuła reklama, w której córka biega po domu a mama się przygląda. Był to film pokazujący „Pryncypałki dr Gerard”. Pomyślałem, że coś w tym jest. U mnie też tak bywa, że dzieci miotają się po domu a my zastanawiamy, o co im chodzi. Postanowiłem odszukać produkty tej firmy, gdy będziemy na zakupach w markecie. Już w domu mieliśmy przygotowaną listę zakupów, do łazienki, do kuchni, do mycia, ozdoby na choinkę, prezenty, jedzenie na święta i dopisałem ciasteczka. Na większe zakupy wybieram się tylko z żoną a dzieci zostają z babcią w domu. Tylko czasem synek dzwoni, kiedy przyjdziemy albo czy może grać na Xbox-ie a najczęściej czy coś mu kupiliśmy. Przyszedł dzień, którym moja druga połówka dostała talony z pracy. Była to dość miła kwota. Więc strategia obrana, kalkulator w komórce i na zakupy. Najważniejsze, że nie musimy się śpieszyć, ponieważ sklep w galerii jest całodobowy. Aby nie nosić zakupów w rękach wzięliśmy rowery. Wchodzimy do marketu, każde z nas pcha wózek. Zaczęliśmy od zakupów do łazienki, jakiś proszek do prania, coś do mycia wc i wanny, itd. Potem do kuchni, środki do zmywarki, cukier, mąka, kawa, makaron, musztarda, itd. Najwięcej czasu spędziliśmy w dziale zabawek, gdzie wybraliśmy prezenty dla naszych pociech oraz dla bratanków i bratanic, czyli dla siedmiorga dzieci w wieku od roku do dziewięciu lat. Następnie drogeria, czyli coś pachnącego dla niej i dla niego. Wybór wód toaletowych i po goleniu to ciężka praca po minucie czucie w nosie zmniejsza się do zera. Na koniec zostawiliśmy najsmaczniejsze. Słodkości firmy „dr Gerard”. Chciałem posmakować produktów z reklamy. W bogatej ofercie marketu odnaleźliśmy półki z poszukiwanymi ciastkami. W oczu rzuciły się piękne, kolorowe i atrakcyjne opakowania. Fajnie, że dla dzieci też są takie fikuśne z rysunkami. Co mi bardzo odpowiadało to, to, że w opakowaniach są okienka gdzie widać jak wyglądają ciastka w środku. Ślinka cieknie. Na co teraz się zdecydować? Dr Gerard ma szeroką ofertę a my musieliśmy kontrolować wydatki. Postanowiliśmy, że każdy dostanie po jednym gatunku i tak: dla żony Elżbiety wybraliśmy „Elizabetki śmietankowe”, dla córki luzacko brzmiące „Choco cool kokosowy”, dla syna lubiącego instrumenty i muzykę „Torcik c-moll” a dla mnie dosłownie i w przenośni największego smakosza „Pasja advocat” a dla babci, która pilnowała nasze pociechy „Pryncypałki Motto”.

            Muszę przyznać, że mimo kalkulatora nie udało nam się ograniczyć wydatków. Najważniejsze, że na osłodę mieliśmy przysmaki firmy dr Gerard.