poniedziałek, 8 grudnia 2014

Urodziny

Witam serdecznie drogich internautów. Przyszedł grudzień, więc w mojej rodzinie zaczęło się główkowanie związane z urodzinami dzieci oraz świętami. W same mikołajki syn ma urodziny. Musimy podjąć strategiczną decyzję, czy robimy imprezę jedną dla rodziny czy dwie, czyli dodatkową dla kolegów. Oczywiście oczekiwania dzieci różnią się od naszych. Chyba wszystkie pociechy chciałyby zaprosić całą klasę na swoje urodziny, a my niczym kalkulator przeliczamy wydatki. Po długich negocjacjach związanych z liczbą gości ze szkoły podjęliśmy drastyczną i nieodwołalną decyzję. Będzie jedna uroczystość. Zaprosiliśmy tylko najbliższą rodzinę z dziećmi. I tak zrobiła się lista dwudziestu czterech osób.
Teraz ustalamy budżet, jaki możemy przeznaczyć na tą imprezę. Podstawowe pytanie czy robimy:
  • imprezę tradycyjnie po Polsku. Czyli kawa z tortem i ciastem oraz dla dzieci takimi ciastkami jak Kremisie czy Pryncypałki classic firmy dr Gerard. Następnie kolacja z bigosem, białą kiełbasą, karkówką i paróweczkami dla dzieci. 
  • imprezę w stylu Kogel Mogel. Czyli słone paluszki i Krakersy cebulowe firmy
    dr Gerard a dla dzieci Biszkopciki Jaśki morelowe i do popicia woda mineralna.
Wybraliśmy model tradycyjny. Więc zrobiliśmy zamówienie na tort, a że synek jest piłkarzem, to tort musiał być albo z Robertem Lewandowskim albo z logo Bayernu Monachium. Muszę dodać, że tort był z logo i był pyszny. Placki upiekła żona i babcia. Więc musiałem wybrać się do sklepu i kupić przekąski dla dzieci Kremisie i Pryncypałki pamiętając o ulubionej komedii mojej ślubnej kupiłem krakersy. Co bardzo jej się spodobało. Przygotowania do uroczystości trwały prawie dwa dni. Kobiety przygotowywały konkrety typu mięso, bigos a ja zostałem oddelegowany do krojenia na sałatki i do robienia zakupów.
            Dzień urodzin zaczyna się u nas ok. siódmej rano, gdy dzieci ruszają do ataku na swoje buty, gdzie wypatrują prezentów od Świętego Mikołaja. Niedługo przyjdzie ta chwila, że będziemy musieli powiedzieć dzieciom prawdę na temat prezentów, że to My je kupujemy a nie przynosi jakiś święty. W drugiej kolejności przychodzi czas na sto lat i prezent od rodziców. Zawsze dajemy go ranno, by syn się zdążył nacieszyć, bo jak przyjdą goście to nie ma ani czasu ani miejsca do zabawy. Wybór prezentu dla ośmiolatka też okazuje się coraz trudniejszy, tym bardzie, że wszyscy podpytują, co mają kupić. A kończy się późnym wieczorem, gdy mieszkanie jest już posprzątane i gdy dzieci wykąpane. Wtedy można na spokojnie rozpakować prezenty i się nimi pobawić. Ale tylko pod warunkiem, że wcześniej zaopatrzysz się zapas baterii i tata dopuści dzieci do zabawy. Na zakończenie dodam, że przygotowane jedzenie wszystkim smakowało a po słodyczach dr Gerarda zostały tylko puste opakowania i dziecięce uśmiechy całe brudne od czekolady.