Witam
serdecznie drogich internautów. Przyszedł grudzień, więc w mojej rodzinie zaczęło
się główkowanie związane z urodzinami dzieci oraz świętami. W same mikołajki
syn ma urodziny. Musimy podjąć strategiczną decyzję, czy robimy imprezę jedną
dla rodziny czy dwie, czyli dodatkową dla kolegów. Oczywiście oczekiwania
dzieci różnią się od naszych. Chyba wszystkie pociechy chciałyby zaprosić całą
klasę na swoje urodziny, a my niczym kalkulator przeliczamy wydatki. Po długich
negocjacjach związanych z liczbą gości ze szkoły podjęliśmy drastyczną i
nieodwołalną decyzję. Będzie jedna uroczystość. Zaprosiliśmy tylko najbliższą
rodzinę z dziećmi. I tak zrobiła się lista dwudziestu czterech osób.
Teraz ustalamy
budżet, jaki możemy przeznaczyć na tą imprezę. Podstawowe pytanie czy robimy:
- imprezę tradycyjnie po Polsku. Czyli kawa z tortem i ciastem oraz dla dzieci takimi ciastkami jak Kremisie czy Pryncypałki classic firmy dr Gerard. Następnie kolacja z bigosem, białą kiełbasą, karkówką i paróweczkami dla dzieci.
- imprezę w stylu Kogel Mogel. Czyli słone
paluszki i Krakersy cebulowe firmy
dr Gerard a dla dzieci Biszkopciki Jaśki morelowe i do popicia woda mineralna.
Wybraliśmy model tradycyjny. Więc
zrobiliśmy zamówienie na tort, a że synek jest piłkarzem, to tort musiał być
albo z Robertem Lewandowskim albo z logo Bayernu Monachium. Muszę dodać, że
tort był z logo i był pyszny. Placki upiekła żona i babcia. Więc musiałem
wybrać się do sklepu i kupić przekąski dla dzieci Kremisie i Pryncypałki
pamiętając o ulubionej komedii mojej ślubnej kupiłem krakersy. Co bardzo jej
się spodobało. Przygotowania do uroczystości trwały prawie dwa dni. Kobiety
przygotowywały konkrety typu mięso, bigos a ja zostałem oddelegowany do
krojenia na sałatki i do robienia zakupów.
Dzień
urodzin zaczyna się u nas ok. siódmej rano, gdy dzieci ruszają do ataku na
swoje buty, gdzie wypatrują prezentów od Świętego Mikołaja. Niedługo przyjdzie
ta chwila, że będziemy musieli powiedzieć dzieciom prawdę na temat prezentów,
że to My je kupujemy a nie przynosi jakiś święty. W drugiej kolejności
przychodzi czas na sto lat i prezent od rodziców. Zawsze dajemy go ranno, by
syn się zdążył nacieszyć, bo jak przyjdą goście to nie ma ani czasu ani miejsca
do zabawy. Wybór prezentu dla ośmiolatka też okazuje się coraz trudniejszy, tym
bardzie, że wszyscy podpytują, co mają kupić. A kończy się późnym wieczorem,
gdy mieszkanie jest już posprzątane i gdy dzieci wykąpane. Wtedy można na
spokojnie rozpakować prezenty i się nimi pobawić. Ale tylko pod warunkiem, że wcześniej
zaopatrzysz się zapas baterii i tata dopuści dzieci do zabawy. Na zakończenie
dodam, że przygotowane jedzenie wszystkim smakowało a po słodyczach dr Gerarda
zostały tylko puste opakowania i dziecięce uśmiechy całe brudne od czekolady.