W miniony weekend moja mama
zrobiła nam ogromną niespodziankę. Zapowiedziała się z wizytą u nas. Mieliśmy z
mężem niewiele czasu aby przygotować dom na jej przyjazd, ugotować i upiec coś
pysznego. Zostały zaledwie cztery godziny do jej przyjazdu. Ponieważ dzień
wcześniej posprzątaliśmy całe mieszkanie i zrobiliśmy trochę zakupów, mieliśmy
więcej czasu na gotowanie. Postanowiliśmy że na obiad przygotujemy coś prostego
z produktów które mieliśmy w lodówce. Zrobiliśmy sos z tuńczyka do makaronu. Moja mama bardzo lubi desery, dlatego chcieliśmy upichcić coś słodkiego. Wybraliśmy szybki w przygotowaniu przepis na torcik serowy z brzoskwiniami na Biszkoptach Jaśkach
Dr Gerarda. Dla osób zainteresowanych podaję przepis:
Składniki: Biszkopciki Jaśki Dr
Gerarda do wyłożenia spodu dużej tortownicy, trzy opakowania serka
homogenizowanego-naturalny smak, kostka masła, jedna i pół szklanki cukru pudru,
dwie kopiaste łyżeczki żelatyny, pół szklanki mleka, pięć żółtek, puszka
brzoskwiń w syropie, kilka łyżeczek odsączonych konfitur z wiśni, opakowanie
galaretki brzoskwiniowej.
Przygotowanie: Brzoskwinie
odsączyć na sicie. W dwóch łyżkach zimnego mleka moczymy żelatynę. Po
napęcznieniu zalewamy pozostałym zagotowanym wrzącym mlekiem, dokładnie
mieszamy by nie powstały gródki, odstawiamy do schłodzenia. Galaretkę
rozprowadzamy we wrzącej wodzie z dodatkiem soku z brzoskwiń, odstawiamy do
schłodzenia. Spód dużej tortownicy wykładamy biszkoptami dr Gerarda. Masło
ucieramy z cukrem pudrem, cały czas mieszając wrzucamy po jednym żółtku na
przemian z łyżką serka, następnie dodajemy rozpuszczoną w mleku żelatynę.
Składniki dokładnie łączymy. Masę serową wylewamy na przygotowany biszkoptowy
spód, wyrównujemy powierzchnię masy i wstawiamy do lodówki. Na wierzchu lekko
stężonego sernika układamy połówki brzoskwiń wybrzuszeniem do spodu, w środek
owoców, w miejsca wydrylowanych pestek, nakładamy konfitury, całość zalewamy
tężejącą galaretką. I ponownie wstawiamy do lodówki. Przed podaniem kroimy
ostrym cienkim, wygrzanym we wrzątku nożem.
W taki sposób powstał sernik bez
pieczenia. Kiedy ciasto było w lodówce. Nastawiliśmy wodę na ugotowanie
makaronu. Jednocześnie przygotowaliśmy stół do zjedzenia posiłku, bo do
przyjścia mamy zostało parę chwil. Stół nakryliśmy świeżym obrusem.
Rozstawiliśmy naczynia i dzbanek z sokiem. W międzyczasie woda zaczęła się
gotować więc wrzuciliśmy do niej makaron, i w tym momencie usłyszeliśmy pukanie
do drzwi. Tak, to była mama. Z radością przywitaliśmy ją. Byliśmy zadowoleni
nie tylko z jej przyjazdu, ale tym, że zdążyliśmy wszystko przygotować przed
jej przyjazdem. Zaprosiliśmy ją do stołu. Ugościliśmy ją sosem z tuńczyka z
makaronem. Następnie przygotowaliśmy kawę i poczęstowaliśmy mamę ciastem. W tym
momencie mama przypomniała sobie że ma dla nas drobny prezent w postaci
słodyczy. Sięgnęła po torbę i wyciągnęła z niej Torcik C-moll oraz Pryncypałki
Classic dr Gerarda, moje ulubione. Mama zachwycała się naszym sernikiem, a my
ze smakiem jedliśmy przywiezione przez mamę słodycze.