poniedziałek, 8 grudnia 2014

Ludzie dobrej woli

Jedenaście lat pracuję w Stowarzyszeniu. Zajmuję się organizowaniem szkoleń, wypoczynku, rehabilitacji dla osób niepełnosprawnych. Co roku odbywają się różnego rodzaju spotkania okolicznościowe. Bardzo kocham to co robię. Praca którą wykonuję, daje mi wiele satysfakcji, a od tych ludzi uczę się bardzo wiele. W stowarzyszeniu  jest wiele starszych osób, ale tez są dzieci. To nie liczna grupa zaledwie dwadzieścia osób. Dla dzieciaczków oprócz wyjazdów na wycieczki .w ciekawe miejsca, organizuję spotkania takie jak Dzień Dziecka, i Mikołajki. Bardzo lubią te spotkania. Staram się wtedy znaleźć sponsorów, którzy obdarowali by te dzieciaczki skromnymi podarunkami. Raz są to zabawki, innym razem artykuły papiernicze , książki, malowanki. W tym roku postanowiłam powalczyć o słodycze. Nie jest to łatwa praca w małym mieście, gdzie jest dużo takich stowarzyszeń jak moje, coraz mniej jest ludzi dobrej woli. Chodzenie po hurtowniach i sklepach zajmuje bardzo dużo czasu, ale jest satysfakcja, kiedy coś otrzymam dla  członków stowarzyszenia, a w szczególności dla dzieci. Udało mi się otrzymać produkty ,,Dr Gerard’’. Są to różnego rodzaju herbatniki tj. Yes! z sezamem, czarnuszką, rurki waflowe MILK CHOCO , krakersy, markizy i biszkopciki Jaśki Morelowe. Na prawdę powychodziły piękne paczki. Inna hurtownia podarowała dzieciom długopisy , różnego koloru pisaki i kredki. Wynajęłam świetlicę  i zaprosiłam dzieciaczki z rodzicami na Mikołajki.  Muzyka przygrywała, maluszki w różnym wieku świetnie się bawiły. W połowie zabawy, na salę. wszedł zamówiony  Mikołaj, z workiem pełnym prezentów. Dzieciaczki z radości aż piszczały. Każdy otrzymał, w zamian za wiersz lub odśpiewaną piosenkę paczkę , ze słodkościami. Dzieci od razu otwierały otrzymane podarunki , zaglądały co otrzymały od Mikołaja, a tak naprawdę od ludzi dobrej woli. Zajadały się biszkopcikami, krakersami i herbatnikami. Uśmiechy miały od ucha do ucha, i to jest najpiękniejsze podziękowanie za trudy tej pracy. Rodzice podchodzili i rozmawiali ze mną, o swoich trudnościach, jakie napotykają codziennie, w walce o zdrowie ich pociech. W pudełkach miałam jeszcze łakocie firmy ,,Dr. Gerard’’, wiec zorganizowałam, z Mikołajem konkursy dla rodziców. Dzieciaczki klaskały z uciechy, widząc ich rodziców śpiewających , tańczących. Zabawa trwała kilka godzin, zaprzyjaźnione kucharki, roznosiły ciepłą herbatkę i małe kanapeczki, lecz po zjedzeniu tylu słodyczy, kanapki raczej zostały dla rodziców. Zabawy koniec nadszedł czas, złożyliśmy sobie wzajemnie życzenia i dzieciaczki szczęśliwe udały się do swoich domów. A ja już myślę, o kolejnym spotkaniu, po Nowym Roku.  Znów trzeba brać się do pracy by znaleźć sponsorów na taki szczytny cel. Pozdrawiam wszystkich.